A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

poniedziałek, 30 maja 2011

Kto uważa Cię za idiotę?

Jest zapewne wielu takich, ale tylko jeden do niedawna się pod tym podpisywał oficjalnie: Minister zdrowia i opieki społecznej. No cóż przynajmniej nie uważał Cię za analfabetę, ale to się zmieni, bo będą obrazki (Ciekawe czy w przypadku alkoholu będzie wątroba zaatakowana przez marskość – swoja drogą nie jestem lekarzem skąd mam wiedzieć, iż akurat te płuca nie powinny tak wyglądać skoro nie wiem jak wyglądają zdrowe). Ale jak chcę kupić masło to znajduje tylko informację, że w iluś tam procentach to jest tłuszcz, ale z czego??? Chciałbym swojemu sercu zafundować porządną dawkę krowiego cholesterolu i nie mogę, bo nie wiem, czy mi jakiejś margaryny nie wciskają. A jeśli o szkodliwości mowa to czemu na czekoladach nie ma napisu: „Uwaga du*a od tego rośnie”, na soli „Biała Śmierć”.
Cały czas twierdzę, że wszystko kosztuje prawo też. Nie chodzi mi tu o jakiegoś biurokratę zatrudnionego tylko po to żeby wymyślać nowe teksty na paczkach papierosów, ale dochodzi jeszcze tona papieru na nową ustawę, czas urzędników, którzy będą sprawdzać czy aby odpowiedni procent paczki jest pokryty wypocinami ministerialnego minstrela itd…
Podobnie jest z kwestią kosztów ścigania łamiących prawo i tak na przykład zakaz popijania piwka na świeżym powietrzu – jak ktoś się spije na ławeczce i jest agresywny wobec mnie spacerującego sobie i nikomu niewadzącego to jestem żywo zainteresowany interwencją policji czy straży miejskiej. Ale trudno na to liczyć, bo służby będą zajęte wlepianiem mandatów wszystkim pijącym po kolei, a ja w między czasie dostanę w łeb od tego, kto sobie zgodnie z prawem obalił kilka bronków w domu i dopiero wyszedł się wyżyć. Ktoś mógłby mi zarzucić, ze lepiej jest zapobiegać – tak oczywiście, że lepiej, ale to prowadzi do zakazu kupowania noży, bo przecież można takim ugodzić.
Na koniec
Żeby mi nie zarzucać, iż pomijam kwestię zakazów palenia w pubach (bo przystanków i placów zabaw się nie czepiam a wręcz popieram). Ja osobiście od dłuższego czasu unikam produktów wielkich kompani browarniczych – bo zupkę w proszku można zjeść jak nic innego nie ma, ale żeby tylko tym się żywić. A zatem jak lokal się nazywa Pub to powinien serwować piwo, czyli produkt lokalnego browaru – bo to co sprzedają kompanie z piwem coraz mniej ma wspólnego. No i w związku z tym domagam się obowiązkowej sprzedaży Piwa w pubach. No i co teraz niepalący, ale pijący produkt piwopodobny powiecie, że mi wolność wyboru: nie musisz chodzić tam gdzie Piwa nie ma – pewnie, że nie muszę tylko, czemu tylko ja. Na koniec moim ulubionym miejscem jest Tawerna Stary Port w Krakowie na Jabłonkowskich naprzeciwko Collegium Novum. I tam sala dla niepalących była długo przed ustawą, a i tak nawet w tygodniu tłum był taki, że ciężko było miejsce znaleźć. Wiem nie mają tam Piwa tylko piwopodobne artykuły, ale to mój wybór i wara wszystkim od niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz