A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

piątek, 15 lipca 2011

Einstein, pszczoły i dinozaury, a przy okazji ogórki


Ponoć Albert Einstein stwierdził kiedyś, że jak zginie ostatnia pszczoła człowiekowi zostaną tylko 4 lata życia na planecie. Nie jestem ekologiem fanatykiem, ale sądzę, iż ostrożności nie za wiele. Bo o ile teorii o wyginięciu dinozaurów jest sporo to nie spotkałem się z taką, która wspomniałaby, że mogła spaść znacznie ilość pszczół. Oczywiście to by oznaczało, że takie wymieranie pszczół, które obserwujemy może być cykliczne, czyli niezawinione przez nas. Ale i tak uważam, że lepiej tego motyla nie drażnić żeby jednak siedział spokojnie i nie machał skrzydełkami. Czyli po naszemu zastanowić się nad ilością chemii w rolnictwie. Nie lubię płakać nad rozlanym mlekiem, ale gdybyśmy podczas przemian nie poszli w stronę rolnictwa intensywnego tylko zostali przy ekstensywnym, to przy nasilającej się tendencji do ekologicznej żywności bylibyśmy na dobrej pozycji do tego, aby sprzedawać unii ogórki, a nie martwić się kupcami na wschodzie.

Niech sobie partie polityczne wydają pieniądze, na co chcą


Czy to oznacza, że nie chce finansowania parti z budżetu – wręcz przeciwnie. Tylko i wyłącznie z budżetu. Co roku na zeznaniu dodać rubrykę z wyborem partii, która ma dostać kasę – oczywiście nie procent podatku tylko stała kwotę od osoby możliwością nie wybrania żadnej partii (Wolność ponad wszystko). Efekt byłby prosty politycy starliby się przez 4 lata, a nie tylko podczas kampanii. No dobra staraliby się w okolicach końca i początku roku, ale to i tak poprawa o 300%, a to już coś.

Na co nam magistrzy filozofii?


Może są potrzebni, a może nie, kto powinien decydować? Ja sadzę, iż wolny rynek. Absolwenci mają pracę to finansujemy studia, nie maja to nie. Ale czy pracują w zawodzie? Zbyt skomplikowane do oceny – poza tym „idź na studia poszerzysz sobie horyzonty” – Buszujący w zbożu. Oczywiście system działałby z 5 letnim opóźnieniem, ale czy aktualny działa lepiej. Jeżeli zatem dostęp do bezpłatnego szkolnictwa to potraktowany jako inwestycja, a nie koszt.
A przy okazji w statystykach można by uwzględnić zarobki i od razu było by wiadomo czy warto studiować na danej uczelni na określonym kierunku czy też nie.