A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

wtorek, 17 maja 2011

Nie mieszajmy sacrum i profanum


W tej kwestii opieram się na własnym doświadczeniu nie tylko absolwenta religioznawstwa, ale osoby, która w trzeciej klasie szkoły podstawowej sama zrezygnowała z uczestnictwa w lekcjach religii, odbywających się jeszcze w tych czasach poza szkołą. A pobierając naukę w liceum zmuszony byłem błąkać się przez godzinę religii odbywającej się w pomiędzy innymi lekcjami.
            Wolność DO religii powinna być jednakowa z wolnością OD gwarantować brak tego przedmiotu na świadectwie i w dzienniku obecności. Jednak należy nie tylko uszanować wolę znacznej części społeczeństwa do nauki religii, ale przede wszystkim wziąć pod uwagę wygodę dzieci i ich czas, który musiałyby poświęcać na przemieszczanie się na zajęcia religii - szkoła powinna być dla rozwoju dzieci jeżeli tego chcą także duchowego a jeżeli nie to fotograficznego w kółku naukowym. Ze względu właśnie na to religia powinna być dostępna w szkole dla chętnych, ale bynajmniej nauczyciele nie powinni być finansowani z budżetu i stopnie z religii nie powinny być ewidencjonowana w dzienniku oraz na świadectwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz