A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

piątek, 21 października 2011

Einstein, pszczoły i dinozaury, a przy okazji ogórki


Ponoć Albert Einstein stwierdził kiedyś, że jak zginie ostatnia pszczoła człowiekowi zostaną tylko 4 lata życia na planecie. Nie jestem ekologiem fanatykiem, ale sądzę, iż ostrożności nie za wiele. Bo o ile teorii o wyginięciu dinozaurów jest sporo to nie spotkałem się z taką, która wspomniałaby, że mogła spaść znacznie ilość pszczół. Oczywiście to by oznaczało, że takie wymieranie pszczół, które obserwujemy może być cykliczne, czyli niezawinione przez nas. Ale i tak uważam, że lepiej tego motyla nie drażnić żeby jednak siedział spokojnie i nie machał skrzydełkami. Czyli po naszemu zastanowić się nad ilością chemii w rolnictwie. Nie lubię płakać nad rozlanym mlekiem, ale gdybyśmy podczas przemian nie poszli w stronę rolnictwa intensywnego tylko zostali przy ekstensywnym, to przy nasilającej się tendencji do ekologicznej żywności bylibyśmy na dobrej pozycji do tego, aby sprzedawać unii ogórki, a nie martwić się kupcami na wschodzie.
Wciąż mamy możliwość zmiany tylko dlaczego mam wrażenie, że przyjmiemy żywność genetycznie modyfikowaną i za parę lat się na tym przejedziemy. I to nie dlatego, iż jest ona szkodliwa choć tu pewności nie ma, ale dlatego, że będziemy uzależnieni ekonomicznie - piąty rozbiór polski tym razem przez między narodowe koncerny żywnościowe.

Krzyż w sejmie - Kadafi nie żyje.

Jak dom publiczny źle funkcjonuje to się wymienia personel obsługujący, a nie firanki.
W naszym wspaniałym kraju żyje chyba więcej świętych krów niż tych normalnych. Posłowie jeżdżą za darmo, górnicy mają olbrzymie odprawy, energetycy gwarancje zatrudnienia przez lata, rolnicy niską składkę zdrowotną, kilku prezydentów dożywotnie pensje i tak można by wymieniać w nieskończoność. Oczywiście nie wszyscy jesteśmy tak samo święci, czyli możemy liczyć na mniejsze profity po prostu za bycie. A może by tak wszystko wyzerować, jesteśmy równi, a przynajmniej tak powinno być mam wrażenie, iż należę do tej mniejszości, która żadną świętością się nie wyróżnia i muszę za to wszystko płacić.
A dlaczego nigdy do tego nie dojdzie - bo demokracja to tyrania większości. Nie to żebym sugerował, iż istniej lepszy system, tylko sądzę, że ten nasz funkcjonuje kiepsko. A statystycznie jeżeli połowa społeczeństwa brała udział w wyborach, a rządzący dostali 30% głosów to znaczy, że rządzić nami będą przedstawiciele 15 procent społeczeństwa. Można by jeszcze dodać system list wyborczych, dzięki, którym nasze głosy przypadają najsilniejszym kandydatom niezależnie czy na nich głosowaliśmy czy nie, to wychodzi na to, że rządzi nami klika z 10% poparciem. Takie poparcie pewnie miał Kadafi w Libii.

wtorek, 18 października 2011

Ruch niezadowoloenia - ruch niemyślenia

Ludzie wychodzą na ulice żeby zaprotestować przeciwko ograniczaniu wydatków publicznych. A czy ktoś się zastanowił choć przez chwilę nad przyczynami kryzysu, czy aby nie jednym z powodów są zbyt wysokie wydatki publiczne. Jak będę ciągle płacił karta kredytową i wydawał pieniądze, których nie mam to czy wyjdzie mi to na dobre? Wiem to banki sa przyczyna wszelkiego zła, ale wolałbym uściślić to ludzie, którzy bez zastanowienia używają kart kredytowych są przyczyna kryzysu. Zaciągnęliśmy kredyty bez pokrycia w naszych zarobkach. A banki sa tylko pośrednikiem między pracowitymi mrówkami i imprezującymi konikami polnymi. Nie zaprzeczę, że haracz biorą sowity, ale kto dziś takowego nie ściąga z nas.
Leonard Cohen dawno temu już zaśpiewał, że bogaci się bogacą, a biedni pozostają biedni. Ja się z nim nie do końca zgadzam bo jeśli wpłacę do banku 100zł to za rok dostane z powrotem 107. A bogaty jak wpłaci 100 000 000 to dostanie 107 000 000. Czyli oboje się wzbogacimy o 7% tylko, że ja za to nawet papierosów nie kupię, ale za 7mln to można jakoś tam przeżyć. Dzięki więc bogom za luksusowe samochody jachty i zegarki bo gdyby nie wydatki na te zbytki to bogaci byliby jeszcze bardziej bogaci, a my wcale nie biedniejsi tylko jeszcze bardziej widzielibyśmy różnicę.
Ktoś powiedział, że bogacimy się systematycznie tylko nasze oczekiwanie rosną szybciej - coś w tym jest. Może kryzys to po prostu chwila świadomości w naszym życiu na kredyt.

czwartek, 13 października 2011

Nową prawdę polak sobie kupi, że nie tylko przed wyborami, ale po nich też głupi.

Ciekaw jestem czy Polacy zastanowili się idąc do wyborów. Wiem mieliśmy tradycyjny wybór zło mniejsze zło i ogólnie zło. Jak Korwin miał sensowny program ekonomiczny to etyczny beznadziejny. Czy połowa społeczenstwa ma gdzieś co sie z nami będzie działo prze najbliższe lata. A drugiej połowie telewizja tak przeżarła mózgi, iż refleksja w nich nie gości.

Wszystkie ugrupowania miały szansę wykazać się niekompetencją w poprzednich kadencjach a my dajemy się dalej wodzić za nos. Unia zabierze nam pluszowe misie, rząd szanse podejmowania samodzielnych decyzji. A opozycja... Tylko się czai żeby zabrać nam inny fragment naszego człowieczeństwa.

Przed nami cztery lata krucjaty żeby zwykły obywatel zdechł z głodu zaszczuty przez mojszą rację.

Roszady w rządzie się szykują. Jak biznes w domu publicznym idzie źle to nie zmienia się zasłon tylko...

1% na kulturę

Takiego wielkiego wała. Jak mi ktoś zostawi jeden procent podatku to może pójdę do teatru, na pewno kupie sobie książkę albo płytę. Nie zgadzam się tylko żeby urzędnik decydował co jest sztuką i co warto dofinansować. Jeśli mój podatek ma iść na Abakanowicz to powiem stanowcze NIE bo tego nie czuję i wolałbym obejrzeć Bugatti Verona, gdyż albowiem bardziej porusza moje uczucia daje większe przeżycia estetyczne. A co jeśli większość polaków wybierze płytę disco polo zamiast film Zanudziego. Wolność po raz n-ty.

czwartek, 1 września 2011

Saddam Husejn, Donald Tusk, Ajatollah Chomeini, Jarosław Kaczyński


Kiedy Irak i Iran prowadziły wojnę określano to mianem konfliktu na tle religijnym Szyici i Sunnici. Jedni Muzułmanie bardziej nienawidzą tych drugich niż Żydów i chrześcijan razem wziętych. Ale wojny nie prowadzą ludzie tylko przywódcy tacy, jakich obecnie mamy My. Nic tak nie spaja jak wspólny wróg. Zatem moja propozycja jest następująca. Skupmy się wszyscy wobec wspólnego wroga, jakim jest nasza obecna klasa polityczna. Jedni bardziej żenujący od drugich. Mąż stanu mówi o tym, co zrobił, aby uwiarygodnić obietnice tego, co zrobi, jeśli go znowu wybierzemy. A aktualna banda potrafi tylko straszyć przeciwnikiem. I na koniec żenująca swołocz nazywająca siebie dziennikarzami. G**no mnie obchodzi, co jeden idiota powiedział o drugim, chciałbym wiedzieć, czy któryś z posłów zrobił jedną rzecz od początku do końca, aby uprościć przepisy, albo je przystosować do zmieniającej się sytuacji. Zaproponował rozwiązanie problemu albo przynajmniej pomógł w jego dopracowaniu i przegłosowaniu.
Doprawdy nie wiem, kto gorszy politycy czy dziennikarze. A może My społeczeństwo tak schamieliśmy, że już tylko spektakl degrengolady nas podnieca.
Nie mam już tak jak podczas prezydenckiej elekcji "Wyboru mniejszego zła" Został poprostu wybór "ZŁA".

Piąty rozbiór Polski


W każdą rocznicę powstania, z których zawsze świętujemy te nieudane, o bez martyrologii żyć nie możemy, zastanawiam się, czemu w ogóle doszło do kolejnego rozbioru. I zawsze odpowiadam sobie w ten sam sposób. Nie potrafimy myśleć naprzód, nie potrafimy nawet uczyć się na błędach. Po co w ogóle w szkołach jest przedmiot historia przecież to strata czasu, a może Ci, którzy rozpoczęli powstanie warszawskie nie mieli takiego przedmiotu i w związku z tym nie mieli okazji się dowiedzieć, że jeszcze nikt nam nigdy nie pomógł. Polski nie trzeba podbijać wystarczy poczekać aż sami się zatłuczemy.
Trzeba współpracować, a nie obstawać przy swoim do momentu, w którym jedyne, co nam zostaje to pocwałować z szabelką na czołgi.
Wiem wygodniej siedzieć na tyłku i w ciszy własnego umysłu protestować nie idąc na wybory. Już słyszę tą nawałnicę ciszy, która poruszy, co najwyżej palec na pilocie.

środa, 10 sierpnia 2011

Otwieram gazetę Lenin, włączam telewizor Lenin...

Boję sie otworzyć lodówkę...ale i tak uważam, że partie powinny wydawać pieniądze na co tylko chcą - nawet erotyczna bieliznę. Co więcej powinny to być pieniądze z budżetu. Jedyny warunek to aby w zeznaniach podatkowych co roku każdy obywatel mógł wybrać, której partii pieniądze się należą. Jak już pisałem wcześniej starali by sie politycy co rok, anie tylko przed kampanią.

piątek, 15 lipca 2011

Einstein, pszczoły i dinozaury, a przy okazji ogórki


Ponoć Albert Einstein stwierdził kiedyś, że jak zginie ostatnia pszczoła człowiekowi zostaną tylko 4 lata życia na planecie. Nie jestem ekologiem fanatykiem, ale sądzę, iż ostrożności nie za wiele. Bo o ile teorii o wyginięciu dinozaurów jest sporo to nie spotkałem się z taką, która wspomniałaby, że mogła spaść znacznie ilość pszczół. Oczywiście to by oznaczało, że takie wymieranie pszczół, które obserwujemy może być cykliczne, czyli niezawinione przez nas. Ale i tak uważam, że lepiej tego motyla nie drażnić żeby jednak siedział spokojnie i nie machał skrzydełkami. Czyli po naszemu zastanowić się nad ilością chemii w rolnictwie. Nie lubię płakać nad rozlanym mlekiem, ale gdybyśmy podczas przemian nie poszli w stronę rolnictwa intensywnego tylko zostali przy ekstensywnym, to przy nasilającej się tendencji do ekologicznej żywności bylibyśmy na dobrej pozycji do tego, aby sprzedawać unii ogórki, a nie martwić się kupcami na wschodzie.

Niech sobie partie polityczne wydają pieniądze, na co chcą


Czy to oznacza, że nie chce finansowania parti z budżetu – wręcz przeciwnie. Tylko i wyłącznie z budżetu. Co roku na zeznaniu dodać rubrykę z wyborem partii, która ma dostać kasę – oczywiście nie procent podatku tylko stała kwotę od osoby możliwością nie wybrania żadnej partii (Wolność ponad wszystko). Efekt byłby prosty politycy starliby się przez 4 lata, a nie tylko podczas kampanii. No dobra staraliby się w okolicach końca i początku roku, ale to i tak poprawa o 300%, a to już coś.

Na co nam magistrzy filozofii?


Może są potrzebni, a może nie, kto powinien decydować? Ja sadzę, iż wolny rynek. Absolwenci mają pracę to finansujemy studia, nie maja to nie. Ale czy pracują w zawodzie? Zbyt skomplikowane do oceny – poza tym „idź na studia poszerzysz sobie horyzonty” – Buszujący w zbożu. Oczywiście system działałby z 5 letnim opóźnieniem, ale czy aktualny działa lepiej. Jeżeli zatem dostęp do bezpłatnego szkolnictwa to potraktowany jako inwestycja, a nie koszt.
A przy okazji w statystykach można by uwzględnić zarobki i od razu było by wiadomo czy warto studiować na danej uczelni na określonym kierunku czy też nie.

wtorek, 28 czerwca 2011

Kiełbasa wyborcza z Jadem Kiełbasianym

Wiele obietnic wyborczych jest irytujących. Nie tylko, dlatego, że oznaczają dodatkowe utrudnienie mi życia, czy też najczęściej dodatkowe obciążenia podatkowe. Ale najbardziej irytujące są chyba groźby dotyczące tego, co się stanie jak wygra przeciwnik, którym tak naprawdę jest każda inna partia. Jak nie ma się nic do zaoferowania to się straszy, że może być jeszcze gorzej. Smutne jest to, iż większość tych mocno irytujących osobników zasiądzie potem w ławach poselskich będzie nam mówiło, co jest dla nas dobre, a co złe. Najgorsze jest jednak to jak wszyscy krzyczeli, że Saddam jest zły, o Hitlerze nie wspominając o obaj zyskiwali poparcie i jednoczyli ludzi w imię wspólnego wroga (Irańczycy, Żydzi). A zatem pytanie, jeżeli słuchasz wypowiedzi polityka w kampanii to czy można wywnioskować z jego wypowiedzi, że jest faszystą – ja osobiście uważam, że tak niestety w wielu przypadkach tak i w całym przekroju naszej sceny.
A jak nie jest faszystą to pewnie komunistą – który chciałby wsadzić swoje łapy w gospodarkę i centralnie nią sterować – ciekawe czy wiedz, że ktoś już kiedyś próbował i się nie udało. Można zrozumieć jeszcze Unię Europejską oni na zachodzie nie doświadczyli jak to jest z gospodarką centralnie sterowaną i im się wydaje to znakomitym pomysłem.

wtorek, 14 czerwca 2011

Agencja pracy tymczasowej – bo są równi i równiejsi kumotrowie


Flexicurity – to taki pomysł duński – „szybko zwalniaj – szybko zatrudniaj”. Jak firma ma problem to może łatwo zwolnić ludzi i przetrwać trudny okres, a potem równie łatwo zatrudnić. Oczywiście wymaga to sporych nakładów na opiekę socjalną dla zwalnianych, ale ogólnie nieźle funkcjonuje szczególnie w wersji niemieckiej (wszyscy na pól etatu, resztę dofinansowywuje państwo). A nas ciężko zwolnić, bo stary kodeks i związki zawodowe, które zamiast walczyć o równe prawa walczą o leprze prawa dla wybranych. No to nam ustawodawca dał agencje pracy tymczasowej i co z tego wyszło no jak to u nas w kraju. Są ci co mieli szczęście i Ci, którzy muszą się tułać na miesięcznych umowach – żeby nie zadusić gospodarki.

Palenie zabija


Dajcie mi wybrać, na co umrę skoro wszystkie inne decyzje już chcecie za mnie podjąć. Powiesz, że nie chcesz płacić za leczenie mojego raka – wpływy z akcyzy za papierosy wynoszą tyle, co budżet NFZ. To, po co jak powiedział Siara Siarzewski „urzynać kurze złote jajca”? – Gdyby akcyza ta szła na zdrowie to stalibyśmy do lekarza o połowę krócej, czyli miesiąc zamiast dwóch, ale czy nie byłby to jednak znaczny postęp. A może by tak idąc tym tropem zalegalizować narkotyki i zbierać akcyzę pewnie byłoby na leczenie narkomani i policję, która pilnowałaby płacenia akcyzy – a teraz muszę za to wszystko płacić z własnej kieszeni. Nie śmiej się Ty też.

Czy media są beznadziejne czy może to my?


Jeden z polityków kiedyś zasugerował, że ten naród, którego czuje się częścią należałoby zmienić. Nie chciałbym być wymieniony, ponieważ mam odwagę myśleć. Ale jakby się tak zastanowić, słucham wiadomości w radiu, oglądam takowe w telewizji i cholera mnie bierze, jaką ciągle serwuje mi się sieczkę z udziałem pieniaczy – a mnie to nic nie obchodzi, kto kogo wyzwał, nazwał, czy jakim epitetem kogoś obrzucił. Jeszcze mniej mnie interesuje, co mi obiecują poszczególni wybrańcy narodu, bo wiem, że będzie to drogie spóźnione i tandetne. Ostatnio interesuje mnie tylko to, co zostało zrobione, czyli w sumie niewiele. Ale wracając do tematu, kto jest odpowiedzialny za ten chłam – dziennikarze? Po części tak, bo poziom, jaki sobą reprezentuje znaczna ich część (wyjątki tylko potwierdzają regułę - Szacunek dla redaktora Manna) jest beznadziejnie niska - niestety niezależnie od tego czy pracują dla mediów publicznych czy prywatnych. Ale to konsument, który ogląda ma wpływ na to, co mu się sprzedaje. Badania marketingowe są po to, aby producent wiedział w jakim kolorze najlepiej się sprzedadzą telewizory w tym roku. A zatem to niestety od naszego wspaniałego narodu głodnego pudelka i Palikowa. Jednak nie uważam, żeby należało nas zmieniać może trochę zachęcić do myślenia. To przecież nic boli i nic nie kosztuje.
Wolność od płacenia abonamentu. I nie zaszkodziłoby sprywatyzować telewizję publiczną, bo różni się tylko tym od pozostałych, że ma teatr telewizji i nie ma kiedy podczas filmu zaparzyć sobie herbaty czy iść do ustępu.

czwartek, 2 czerwca 2011

Ruch, a nie partia

Powód może banalny, ale partie zaciągają dług wdzięczności, który potem jest oddawany stanowiskami. Ja chcę zaciągnąć dług zaufania, i spłacić go rzetelną pracą na rzecz zmian, które proponuję. Poza tym chcę pokazać, że polityka może być tańsza dla obywatela. Oczywiście nie za darmo, bo nic nie ma za darmo. Ale ceną niech będzie CZAS. Jestem przekonany, iż nawet najbardziej zapracowany człowiek dysponuje czasem, który jest mało produktywny choćby oglądając reklamy w telewizji. A można poświęcić go trochę na przeczytanie mailingu (można się z boku strony – to jeden mail więcej codziennie, ale przynajmniej nie z propozycją kredytu). Jak już poświęcisz tą minutę na przeczytanie zagadnienia warto się nad tym zastanowić, może znasz się na tej dziedzinie i znasz rozwiązanie skuteczniejsze od tego, które proponuję - a reklamy się jeszcze nie skończyły. A w następnej przerwie na reklamy napisz sajnog79@gmail.com. A jak stwierdzisz, że aktualnie leci tylko chłam (moim zdaniem zazwyczaj). To możesz porozmawiać z sąsiadami zebrać kilka podpisów poparcia i wysłać do mnie (Napisałem już, że nie ma nic za darmo, ale proszę potraktuj koszt znaczka jako dobrą inwestycję, a nie koszt).
Po ogłoszeniu terminu wyborów:
Link do listy poparcia: po ogłoszeniu terminu wyborów
Adres do wysłania podpisanej listy:

poniedziałek, 30 maja 2011

Dlaczego wojsko i policja ma 15 lat do emerytury?


A bo w poprzednim systemie był to ważny element podtrzymywania systemu i trzeba o niego było dbać, żeby chętnie współpracował i odpowiednio wcześnie wysłać na emeryturę zanim, zaczął się zastanowić porządnie nad racjami za i przeciw. Ale mamy Trzecią Rzecz Pospolitą i czas to zmienić bo nas na to nie stać. Może 65 to przesada, ale jeżeli mamy płacić emeryturę wojskową to może lepiej trzymać w kamaszach żeby nie zabierał miejsca pracy na rynku. A w policji skoro już tyle mają papierków to młodzi do akcji a starsi za biurko.

Dwie drogi i złoty środek jakoś nie pasuje

Są dwa skrajne modele systemu socjalnego Szwecja i USA. W Szwecji wysokie podatki duża pomoc socjalna i USA na odwrót. Oba modele funkcjonują dość sprawnie. Ze wskazaniem na model Szwedzki problem w tym, że Szwecja jest bardziej rozwinięta i jako państwo „Socjalne” funkcjonuje od dłuższego czasu.
Oczywiście są też rozwiązania pośrednie jak w większości krajów europy, ale o ile radzą sobie dobrze ekonomicznie to też rozważają cięcia wydatków socjalnych. W tych krajach zachodnich wynika t z faktu, że pomoc socjalna w skrajnych przypadkach, choć wcale nie odosobnionych pozwala żyć na wyższym poziomie niż pracując. Nie chce tu promować całkowitej likwidacji pomocy socjalnej. A najistotniejszym powodem jest to, że pomoc jednostkom słabszym, chorym, czy nie w pełni sprawnym nie jest nawet wystarczająca cechą dystynktywną by odróżnić nas od zwierząt a przynajmniej nie wszystkich. Archeologiczne znaleziska grobów osobników starych i schorowanych albo niedołężnych od dłuższego czasu świadczy są datowane na kilkadziesiąt tysięcy lat, więc nie można się cofać w rozwoju. Drugi argument jest już mniej ideologiczny, a bardziej praktyczny. Można spojrzeć na
Państwo jako system ubezpieczeń nie tylko od najazdu (utrzymywanie armii), bezpieczeństwa (policja), ale od nieszczęśliwych wypadków też. Każdy z nas nagle może zachorować na stwardnienie rozsiane (służba zdrowia) czy zostać kaleką nie koniecznie ze swojej winy ( a nawet, jeśli z własnej, bo jechał za szybko czy skakał do wody na główkę poza miejscem wyznaczonym to wracam do pierwszego argumentu – choć być może pomoc powinna być stosunkowo mniejsza – bo jeżeli wolność to odpowiedzialność, ale nie wyklucza to solidarności społecznej).
Do czego zmierzam Państwo jako wielki obowiązkowy system ubezpieczeń poprzez podatki, a w kilku kwestiach wyszczególniony np. zdrowia. Niestety z przymusu – tak jak z ubezpieczeniem Odpowiedzialności Cywilnej dla kierowców. Trzeba sobie takie wykupić, ale zajmują się tym prywatne firmy ubezpieczeniowe – oczywiście firmy te na tym zarabiają, ale ponieważ chcą zarabiać jak najwięcej muszą to robić najskuteczniej jak to jest możliwe, czyli jak najtaniej, bo konkurencja nie śpi. A gdyby był od tego urząd to o ile było by parcie na obniżanie kosztów to na pewno nie było by tak skuteczne jak jest w firmie prywatnej. No dobra tutaj jest kwestia zabezpieczenia roszczeń ofiary wypadku, a zdrowie to coś innego. Tu trzeba pomyśleć trochę bardzie globalnie. Popatrzmy na kryzys w stanach niby gospodarka się sama najlepiej reguluje, ale jak nie pilnować kredytów to może być bardzo nieprzyjemnie dla wszystkich.
Popłynęliśmy na powodzi
System obowiązkowych ubezpieczeń powinien obowiązywać też uprawy rolnicze. Oczywiście powinien być ustawowy wzór takiego ubezpieczenia, ale ile będzie kosztowało powinien zweryfikować rynek. Jeżeli każdy dom czy mieszkanie byłoby ubezpieczone to po pierwsze ubezpieczenie było by tańsze niż obecnie, a po drugie nie było by problemu, że ten, co mu się chałupa spaliła jest inaczej traktowany niż ci, których całą wieś zalało. Wiem powtarzam się, ale jeżeli się nie zgadzasz to znajdź proszę dane ile w zeszłym roku mieszkań i domów spłonęło lub zostało zalanych, a ile jest takich nieruchomości w sumie. Przyjmijmy 200 tysiecy (przykładowa granica chcesz mieć większe ubezpieczenie dogaduje się z ubezpieczycielem na dodatkowe) tys. odszkodowania i policz ile trzeba by opłacać ubezpieczenia za nieruchomość miesięcznie. Podobno moja prababcia żyjąca w poprzednim systemie ekonomiczno społecznym ukrywała radio żeby nie płacić abonamentu, ale ubezpieczenie obowiązkowe płaciła bardzo rzetelnie.

Kto uważa Cię za idiotę?

Jest zapewne wielu takich, ale tylko jeden do niedawna się pod tym podpisywał oficjalnie: Minister zdrowia i opieki społecznej. No cóż przynajmniej nie uważał Cię za analfabetę, ale to się zmieni, bo będą obrazki (Ciekawe czy w przypadku alkoholu będzie wątroba zaatakowana przez marskość – swoja drogą nie jestem lekarzem skąd mam wiedzieć, iż akurat te płuca nie powinny tak wyglądać skoro nie wiem jak wyglądają zdrowe). Ale jak chcę kupić masło to znajduje tylko informację, że w iluś tam procentach to jest tłuszcz, ale z czego??? Chciałbym swojemu sercu zafundować porządną dawkę krowiego cholesterolu i nie mogę, bo nie wiem, czy mi jakiejś margaryny nie wciskają. A jeśli o szkodliwości mowa to czemu na czekoladach nie ma napisu: „Uwaga du*a od tego rośnie”, na soli „Biała Śmierć”.
Cały czas twierdzę, że wszystko kosztuje prawo też. Nie chodzi mi tu o jakiegoś biurokratę zatrudnionego tylko po to żeby wymyślać nowe teksty na paczkach papierosów, ale dochodzi jeszcze tona papieru na nową ustawę, czas urzędników, którzy będą sprawdzać czy aby odpowiedni procent paczki jest pokryty wypocinami ministerialnego minstrela itd…
Podobnie jest z kwestią kosztów ścigania łamiących prawo i tak na przykład zakaz popijania piwka na świeżym powietrzu – jak ktoś się spije na ławeczce i jest agresywny wobec mnie spacerującego sobie i nikomu niewadzącego to jestem żywo zainteresowany interwencją policji czy straży miejskiej. Ale trudno na to liczyć, bo służby będą zajęte wlepianiem mandatów wszystkim pijącym po kolei, a ja w między czasie dostanę w łeb od tego, kto sobie zgodnie z prawem obalił kilka bronków w domu i dopiero wyszedł się wyżyć. Ktoś mógłby mi zarzucić, ze lepiej jest zapobiegać – tak oczywiście, że lepiej, ale to prowadzi do zakazu kupowania noży, bo przecież można takim ugodzić.
Na koniec
Żeby mi nie zarzucać, iż pomijam kwestię zakazów palenia w pubach (bo przystanków i placów zabaw się nie czepiam a wręcz popieram). Ja osobiście od dłuższego czasu unikam produktów wielkich kompani browarniczych – bo zupkę w proszku można zjeść jak nic innego nie ma, ale żeby tylko tym się żywić. A zatem jak lokal się nazywa Pub to powinien serwować piwo, czyli produkt lokalnego browaru – bo to co sprzedają kompanie z piwem coraz mniej ma wspólnego. No i w związku z tym domagam się obowiązkowej sprzedaży Piwa w pubach. No i co teraz niepalący, ale pijący produkt piwopodobny powiecie, że mi wolność wyboru: nie musisz chodzić tam gdzie Piwa nie ma – pewnie, że nie muszę tylko, czemu tylko ja. Na koniec moim ulubionym miejscem jest Tawerna Stary Port w Krakowie na Jabłonkowskich naprzeciwko Collegium Novum. I tam sala dla niepalących była długo przed ustawą, a i tak nawet w tygodniu tłum był taki, że ciężko było miejsce znaleźć. Wiem nie mają tam Piwa tylko piwopodobne artykuły, ale to mój wybór i wara wszystkim od niego.

piątek, 27 maja 2011

Mentalność niewolnika

Człowieka można tak upodlić, że niepotrzebne będą kajdany u nóg – będą w jego głowie twardsze niż ze stali a co gorsza będą się jawić jako wspaniała ozdoba.
 Wujek sam przyjechał z darami – mieczem i tarczą. A może byśmy się tak w europie dogadali i zrobili sobie własną. To kosztuje jak wszystko, ale po pierwsze: Może by tak przekonać kilka krajów, że atak nie zawsze jest najlepsza obroną i lepiej się zabezpieczyć przed atomówką niż straszyć, ze wy nam to my wam wtedy też, szczególnie, że to może podziała w rzeczowej dyskusji, ale wcale nie musi fanatyka. Już będzie trochę kasy a reszta. No jak sami zbudujemy a nie kupimy to naukowiec zarobi i zakład zbrojeniowy, i spora cześć się zwróci a i sprzedać potem jeszcze komuś można.

Abstrahując od polityki Unii Europejskiej. Ja staram się walczyć z moja mentalnością niewolnika i nie chodzi o to, że przestałem być nastolatkiem przestałem chcieć amerykańskiej flagi na suficie. Ale co istotniejsze walczę żeby nie być niewolnikiem we własnym państwie – bo jestem. Mentalność niewolnika to też wygoda: pan karmi, daje dach nad głową. Inaczej trzeba by się samemu o to wszystko martwić. Ale wolność wymaga wysiłku trzeba pracować i martwić się żeby przeżyć. Tylko, że ma się wybór: mogę mieszkać w lepiance i jeść w restauracji, albo na odwrót jeść suchy chleb, ale mieszkać w willi oraz wszelkie inne kombinacje. A będąc niewolnikiem mieszka się w lepiance i je suchary, bo to pan decyduje za niewolnika i jeszcze ma z tego zysk, bo sam mieszka w pałacu i jada frykasy. Zaraz zaraz to, dlaczego obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. A z takiego samego powodu jak to, że jeździmy samochodem po prawej stronie jezdni (starożytni rzymianie w lewej trzymali tarcze i tak się już utarło) i po co to zmieniać. Można tylko dopracowywać szczegóły.

Inwestycja a nie koszty

Na kilka pozycji w budżecie można patrzeć jak na inwestycje a nie koszty. Takie na przykład autostrady po wybudowaniu zysk, jaki będą przynosić z opłat nie pokryje wydatków wystarczy żeby pokryć może koszty utrzymania, ale zysk będzie. Dzięki infrastrukturze mniejsze będą koszty transportu a gdzie jest oszczędność tam jest zysk tylko nie bezpośredni. I patrząc szerzej trzeba myśleć o autostradach. Bo w przeciwieństwie do kultury czy sportu ciężko jest oddać odpowiedzialność w nasze ręce.
Podobnie trzeba patrzeć na edukację to nie wydatek, ale inwestycja, a żeby dużo zarobić trzeba najczęściej sporo zainwestować i to nie tylko w podręczniki (tak przy okazji to szkoła, czyli nauczyciele pracujący w danej placówce powinni ustalać, którego podręcznika będą używać i trzymać się tego, żeby jak za dawnych czasów rodzeństwo mogło używać po sobie podręczników, lub żeby ktoś mógł łatwo sprzedać używane podręczniki następnemu rocznikowi)

Benzyna NIE jest droga


Podobnie zresztą jest z innymi produktami. Ropa kosztuje inne kraje UE podobnie (kwestia ceny patrz: Hasło polskiej prezydencji w Unii). Nie można, więc oczekiwać, że benzyna będzie tania. To po prostu my za mało zarabiamy dotyczy to jednak przede wszystkim najniższych pensji. I to, że mamy dysproporcje w zarobkach pomiędzy najniższym wynagrodzeniem w firmie a najwyższym na poziomie krajów rozwijających się 1do kilkunastu zamiast 1 do kilku jest tylko tego potwierdzeniem. Kończymy w tym miejscu na kwestii podatków i kosztów pracy. Więc nie czepiajmy się tych, co dobrze zarabiają, bo przecież, co rabią to wydadzą i wtedy ci biedniejsi maja szanse zarobić, dlatego między innymi na „zachodzie” jest lepiej.

Giełda i podatek od niej


Jeżeli czytałeś mój program to spodziewasz się, że napisze tu: „zlikwidować podatek od zysków kapitałowych”. Otóż nie do końca owszem trzeba zlikwidować ten podatek a zastąpić go podatkiem od „obrotów szybkich”. Zaczynając od początku w dość dużym uproszczeniu giełda papierów wartościowych jest po to żeby firmy mogły łatwo zmieniać właścicieli i aby ich wartości była dobrze odzwierciedlona. Problem polega na tym, że funkcjonują instytucje zarabiające na krótkich wahaniach na giełdzie, a to nie jest funkcja giełdy. Zatem podatek powinien być od sprzedaży aukcji w ciągu miesiąca od zakupu. W ten sposób ograniczyłoby się działalność spekulacyjną na polskiej giełdzie, która nie tworzy wartości a jedynie chwieje naszą gospodarką. Stabilniejsza giełda powinna przyciągać długo terminowych inwestorów, a to zwiększy stabilizację, szczególnie w przypadku wahań światowych kursów. Bo tak naprawdę katastrofa w Japonii powinna spowodować wzrost np. polskiego producenta nawozów na rynek krajowy, bo nie wpływa na zapotrzebowanie rolników na nawozy a wręcz przeciwnie.

PKP

Płacimy Kolejne Pieniądze – wiem nie jest to ani błyskotliwe ani tak cyniczne jak inne hasła. A nie chodzi o hasło a o wolność jak zwykle na tym blogu. Emeryci, studenci i co najbardziej irytujące posłowie maja zniżki na przejazdy. Ale co to tak naprawdę oznacza. Ktoś sobie wymyślił, że wie lepiej, na co masz wydawać swoje pieniądze. I chodzi tu przede wszystkim o tych, którzy mają te ulgi, bo większość płaci podatki (z wyjątkiem posłów). Czyli zabiera się pieniądze żebyś mniej wydal na podróż i nikogo nie obchodzi, że nie jeździsz, ale powinieneś. Tak wiem są tacy, co dużo podróżują i jakby nie zniżki to by mogli dwa razy rzadziej. Świetnie ale dlaczego cała reszta ma za to płacić: ten, który nie lubi jeździć ten, który nie ma połączenia i musi jeździć autobusem?

piątek, 20 maja 2011

Skąd ten kryzys

Ekonomiści mają na ten temat kilka hipotez i zapewne prawda leży gdzieś pośrodku. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jeden czynnik, który jest w znacznym stopniu zależny od decyzji politycznych. Przykład autentyczny: Duża firma podnajmuje małej kilka pomieszczeń. Mała nagle przestaje płacić czynsz. Okazuje się, że podjęła taką decyzję, ponieważ jeden z większych jej kontrahentów nie zapłacił za wykonane zlecenie. Logicznie myśląc firma woli płacić pracownikom, co jest słusznym podejściem, a nie płacić czynszu. Ponieważ Duża firma będzie miała taki sam problem z wyegzekwowaniem należności za czynsz jak oni za wykonaną pracę. I tu jest problem, przez jednego nieuczciwego czy tez niewypłacalnego kontrahenta cierpią dwie firmy i będą toczyć się dwa postępowanie o dochodzenie należności. Konsekwencje braku wpływów przy zaplanowanym budżecie są oczywiste. I tu wkraczają decyzje polityczne: kiepskie prawo, które nie pozwala ścigać szybko i skutecznie dłużników i niedoinwestowanie systemu sądowo komorniczego, który jest niewydolny. No i komornik, któremu trzeba zapłacić za rozpoczęcie egzekucji – zaraz mogę płacić abonament za usługę np. telefon z góry, ale raczej spodziewam się możliwości dzwonienia. A w przypadku komornika nie mam żadnej gwarancji, a płacę. Oczywiście komornik musi otrzymać zapłatę za swoją pracę, ale jak sobie ją wypracuje, czyli ściągnie dług. Co więcej gdyby dodatkowo uzależnić procent wynagrodzenia od czasu realizacji zapewne zależałoby mu bardzo na szybkim odzyskaniu pieniędzy. Jako osoba z doświadczeniem w zarządzaniu zespołem wiem, że pieniądze to nie wszystko, ale wciąż i nadal są one bardzo skutecznym motywatorem.
Przy okazji egzekucji należności pojawia się jeszcze jeden problem dręczący polską gospodarkę. Duzi odbiorcy towarów od małych producentów, kredytują się ich kosztem (np. sieci supermarketów kosztem drobnych producentów rolnych i nie tylko). Od razu zaznaczę nie jestem zwolennikiem monopolu bankowego lobby na kredytowanie jak to mam miejsce w stanach zjednoczonych i wiem, że ci producenci powinni się zrzeszyć, aby skutecznie negocjować warunki. Ale mnie interesuje sprawny przepływ gotówki, bo jak ten mały zbankrutuje to ja (podatnik) poniosę koszty. Wiem oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy ktoś ma pełen magazyn towarów woli dać je na kredyt, żeby nie mieć kosztów magazynowania, ale te sytuacje SA znacznie rzadsze i stwarzają mniej problemów niż płacone z opóźnieniem faktury.

Janusz Korwin Mikke


Ktoś mógłby zapytać, dlaczego po prostu nie zaangażuje się w jego ruch skoro moje poglądy wydają się być zbieżne z jego. Otóż są zbieżne w pewnej mierze(z tą też link nie dla psa, ale kwestie, w których się nie zgadzam. Pierwszą jest to, że uważam się za osobę tolerancyjną. Druga sprawą jest powszechne obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, a powód, dla którego je popieram jest prosty. Pomimo słabej wydajności systemu zdrowia jest on mimo wszystko tańszy (patrz: Służba zdrowia Reforma i Pieniądze), niż może być prywatny (jeżeli się nie zgadzasz podaj firmę, która oferuje w ramach ubezpieczenie za 150 zł szansę – nie mówię pewność – na przeszczep serca gdyby okazało się to konieczne).
A w kwestii obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego (patrz ZUS Emerytury i Drugi Filar) No cóż uważam się za osobę nie głupią, a mimo to w wieku 32 lat wciąż nie odkładam dodatkowo na emeryturę po części, dlatego, że przez wszystkie inne obciążenia nie stać mnie, a po wtóre oferta na rynku jest niewystarczająco korzystna.
Wynika to po części z małego rynku tego typu usług. I to jest argument za obowiązkowymi ubezpieczeniami Zdrowie i Emerytura. Wystarczy spojrzeć na ubezpieczenie OC w przypadku samochodów nie jest może najtańsze, ale ile by kosztowało gdyby było dobrowolne i ubezpieczonych była tylko część kierowców, A koszty procesów o odszkodowania wobec, tych, co nie mieli a byli sprawcami…
Na koniec kilka słów o ubezpieczeniu domów i upraw. Dotyczą ich te same prawa, mało ludzi się ubezpiecza ubezpieczenia są droższe, a w sumie i tak musimy ponieść koszty powodzi czy innych klęsk, bo pomoc idzie z budżetu, czyli naszej kieszeni. Zatem rachunek jest mniej więcej na zero, (choć tu oczywiście na pewno pomoc realizowana przez jednostki administracyjne jest mniej skuteczna, czyli droższa), a obywatel, któremu jako jedynemu spalił się dom we wsi jest gorzej traktowany niż ten z wioski, która cała popłynęła


wtorek, 17 maja 2011

Made In China

To ponoć trzy najlepiej znane słowa na świecie i jeden z naszych największych problemów. Kupujemy tanie produkty chińskie, bo fiskus nam zabiera pieniądze i na polskie nas nie stać( a są one drogie, bo polskiego producenta też fiskus grabi). Producenci polscy mniej sprzedają, zatrudniają zarabiają oraz mniej podatku płacą, więc jesteśmy biedniejsi i kupujemy więcej Chińszczyzny. I tak w kółko. Więc następnym razem zanim kupisz czosnek w supermarkecie zastanów się czy to się opłaca. A jak szukasz skarpetek to pomyśl czy warto, bo nie tylko będą uciskać i w końcu obetną Ci stopy, ale ostatecznie pracę.
Nie lubię ingerencji w gospodarkę, ale wyższe cła naprawdę by nie zaszkodziły. A przy okazji nie należy wspierać reżimu totalitarnego, który na dodatek podtruwa nam atmosferę na olbrzymią skalę. W liczbach nasz Deficyt Handlowy jest olbrzymi w przypadku Rosji – no ale na ropę nic się nie poradzi, a na gaz czekamy, aż go wyłupią. Olbrzymi deficyt mamy też z wspomnianymi Chinami mniej więcej tyle ile wydajemy na drogi.

Erika Steinbach


Walczy o prawa wypędzonych Niemców do odzyskania majątków (jest politykiem, więc tak naprawdę walczy o swoja karierę i rynek docelowy). No cóż odzyskać majątków nie mogą, bo nie można cofnąć historii, ale zadość uczynienie należy im się jak najbardziej. Rzecz tylko w tym, że odpowiedzialność za wypędzenie spoczywa na nazistach, którzy rozpoczęli drugą wojnę światową. Aktualnie pośrednim spadkobiercą trzeciej rzeszy (poprzez RFN i NRD) jest republika niemiecka i wszelkie roszczenia o naprawę krzywd powinny być kierowane tylko w tą stronę. A kwestii nieruchomości w Polsce to oczywiście możemy zwrócić każdą piędź ziemi, tylko chronologicznie to znaczy po zwrocie terytoriów utraconych przez Polskę w wyniku drugiej wojny światowej.

Nie mieszajmy sacrum i profanum


W tej kwestii opieram się na własnym doświadczeniu nie tylko absolwenta religioznawstwa, ale osoby, która w trzeciej klasie szkoły podstawowej sama zrezygnowała z uczestnictwa w lekcjach religii, odbywających się jeszcze w tych czasach poza szkołą. A pobierając naukę w liceum zmuszony byłem błąkać się przez godzinę religii odbywającej się w pomiędzy innymi lekcjami.
            Wolność DO religii powinna być jednakowa z wolnością OD gwarantować brak tego przedmiotu na świadectwie i w dzienniku obecności. Jednak należy nie tylko uszanować wolę znacznej części społeczeństwa do nauki religii, ale przede wszystkim wziąć pod uwagę wygodę dzieci i ich czas, który musiałyby poświęcać na przemieszczanie się na zajęcia religii - szkoła powinna być dla rozwoju dzieci jeżeli tego chcą także duchowego a jeżeli nie to fotograficznego w kółku naukowym. Ze względu właśnie na to religia powinna być dostępna w szkole dla chętnych, ale bynajmniej nauczyciele nie powinni być finansowani z budżetu i stopnie z religii nie powinny być ewidencjonowana w dzienniku oraz na świadectwie.

poniedziałek, 16 maja 2011

http://www.niedlapsakielbasa.pl/

http://www.ndpk.pl
Z założeniem głównym się zgadzam, a w szczegółach tkwi diabeł, ale nie można się bać egzorcyzmów.

Prawo jak Kałasznikow


Może nie dla wszystkich jest oczywiste, dlaczego ten karabin jest uważana za taką świetna broń. Odpowiedź jest prosta – konstrukcja jest prosta – a co za tym idzie nisko awaryjna. I takie też powinno być prawo. Ponownie przyznam, że nie znam się zbyt dobrze na prawie, ale wiem, czego oczekuje od systemu prawnego zwięzłej informacji, gdzie leży granica mojej wolności. Chciałoby się oczywiście dodać żeby granica była dokładnie wyznaczona. I tutaj właśnie pojawia się problem. Tradycyjnie sięgnę do przykładu: Prowadząc samochód nie wolno rozmawiać przez telefon trzymany w ręku. (Oczywiście nie wynika to z jakiejś zachcianki ustawodawcy, ale z prawa innych użytkowników drogi do względnego bezpieczeństwa - jak by nie było ograniczone zaufanie do innego kierowcy jest podstawą). A co jeśli ktoś postanowi w trakcie jazdy grać na trąbce (przykład ponoć autentyczny z niemieckiej autostrady). No wypadałoby też zapisać to w kodeksie, a ustawianie tapety w telefonie… – chyba już wiesz, do czego zmierzam. Trzeba tutaj oddać decyzje bieżącą policji kontrolującej kierowców. Oczywiście stwarzana tu jest droga do różnych interpretacji. Tak, ale życie nie jest proste i nie da się ująć całkowicie w ramy przepisów zawsze ostatecznie będzie człowiek, choćby ten, który te przepisy tworzy. Ten wywód jednak nie zmierza do krytyki taryfikatora jakby się mogło wydawać. Bo w przypadku określonych punktów i wysokości kwoty mandatu jest to na tyle mało skomplikowane, że nie utrudnia życia. Choć uważam, że o ile punkty karzą równo każdego to kwota mandatu już nie. Sądzę, iż system mandatów stanowiących procent dochodu jak to ma miejsce w niektórych krajach skandynawskich jest skuteczniejszy. Z tego tez powodu uważam, że 1% podatek od osób fizycznych powinien pozostać (dodatkowo jest to tez sposób uzyskiwania informacji prze aparat państwowy – informacji potrzebnych do skutecznego zarządzania)
Zmierzam jednak do kolejnej kwestii a mianowicie kodeksu karnego/ wykroczeń. Gdyby wszystko można było ująć w przepisy nie potrzebowalibyśmy sędziów tylko system komputerowy. A przecież kradzież batonika w sklepie nie może być porównana do wyprowadzenia kilku milionów z firmy. A zatem potrzebny mimo wszystko jest człowiek – sędzia. A skoro mamy człowieka to powinien on mieć do dyspozycji duże „widełki”. Wykroczenie na mieniu od tygodnia do 5 lat - zamiast miliona przepisów. Oczywiście nie zaszkodziłaby baza danych wyroków (coś w stylu prawa zwyczajowego) gdzie sędzia mógłby w razie wątpliwości sprawdzić, jakie wyroki zapadły w innych podobnych przypadkach, po to żeby ktoś za taką samą bułkę nie siedział 1 miesiąc w Katowicach, Katowicach inny 3 lata w Gdańsku.
Dodatkowo sędzia oczywiście powinien mieć w ramach widełek dostępne nie tylko pozbawienie wolności, ale kary finansowe oraz brać pod rozwagę możliwości naprawy krzywdy. Jeżeli ktoś wymalował mi sprayem ścianę domu to wolałbym żeby zamiast iść siedzieć odmalował mi cały dom – i kara będzie i zadośćuczynienie za krzywdy i koszt dla mnie jako obywatela utrzymania więźnia mniejszy. A przy okazji – Uwolnić „kolarzy” – kilka tysięcy ludzi żyje na mój koszt w więzieniu, bo jechali po pijaku na rowerze. Niech im wykręcą wentylek, a wsadzą na ich miejsce kiboli.
Drugą kwestią są wykroczenia przeciw zdrowiu i życiu. O ile strata majątku jest bolesna (a w przypadku emerytki, której złodziej ukradł torebkę z emerytura nawet niebezpieczna dla zdrowia) to o wiele gorsza jest utrata ręki, która nie odrośnie czy oka, którego nam nie przeszczepią i te przestępstwa powinny być o wiele surowiej karane.
Likwidacja „zawiasów”, jest wina musi być przynajmniej tydzień aresztu. Może nie było by tylu recydywistów gdyby już za pierwsze przestępstwo posmakowali odosobnienia.
A na koniec kwestia rozpraw, które ciągną się latami – kilka sugestii: Prawo do uczestnictwa w procesie nie oznacza obowiązku. Adwokaci dyżurni gdyby wyznaczony przez oskarżonego się nie zjawił. Sąd może odroczyć rozprawę tylko, jeżeli oskarżony leży w szpitalu. Adwokaci mogą na raz prowadzić maksymalnie 4 rozprawy w jednym czasie, żeby nie przeciągali.

wtorek, 10 maja 2011

Hasło polskiej prezydencji w Unii


Pół roku wykreślania idiotycznych przepisów zamiast tworzenia nowych. Przez ten czas krowy przeżyją bez trzeciego kolczyka, a my skoro żyliśmy do tej pory bez paru przepisów to nie zapowiada się abyśmy umarli.
A tak przy okazji Unia Europejska zaczęła się od unii węgla i stali. Może warto by wrócić do podstaw i zaproponować Unie Ropy i Gazu. Jeśli to Unia jako całość negocjowałaby dostawy to można by uzyskać leprze ceny no i może rozliczenie w Euro, a nie w Dolarach.

Wybory: jednomandatowe też nie są idealne


Problem: Popularny polityk na liście ciągnie ze sobą osoby ustawione przez partię. Rozwiązanie jednomandatowe wybory jak do senatu, ale to też rodzi potencjalny problem. Jeżeli będziemy mieli np. 3 partie z poparciem 33, 32 i 31%. To teoretycznie w ekstremalnym przypadku pierwsza partia z poparciem 1/3 społeczeństwa będzie miała 100% mandatów. Oczywiście jest to hiperbola tylko po to by pokazać problem. Można by zlikwidować listy partyjne, ale też rodzi to problem, jeżeli partia ma dwóch kandydatów, którzy w jednakowy sposób pasują wyborcom to jak sprawić, aby dostali po równo głosów, jeżeli sumaryczne poparcie podzielone przez dwa daje obu mandaty? Osobiście uważam, że jedynym sensownym rozwiązaniem są jednak kilku mandatowe okręgi, gdzie mamy kilka głosów. Istotnym jest jednak w tym systemie możliwość oddania „pustych głosów”. Bez przykładu się nie obejdzie: mamy trzy mandaty, a co za tym idzie trzy głosy. Ale podobają mi się tylko dwaj kandydaci z partii A i żaden z innych partii B,C,D,…więc jeden oddaje na X – „pusty głos”.(Dlaczego nie po prostu dwa? Żeby zminimalizować możliwość machlojek przy liczeni głosów – dopisania komuś trzeciego, którego nie wykorzystałem. Dodatkowo mogę łatwo wyrazić swoją opinię, iż żaden mi nie odpowiada oddając trzy puste). Oczywiście wynikiem takiej ordynacji będzie wystawianie przez partie polityczne tylu kandydatów ile jest mandatów aby nie tracić głosów. Ale zaletą jest to, że będzie to popychało te same partie do prowadzenia prawyborów, aby zwiększyć szansę zebrania wszystkich dostępnych głosów. Daje to też większe szanse zdyscyplinowanemu lektoratowi, który po prostu odda głosy na swoją partię - ale nie można kogoś karać za dyscyplinę.
Ostatnia kwestia jest techniczna: Liczenie głosów. Jak łatwo i dokładnie rozdzielać i liczyć karty szczególnie jak ludzie oddadzą jeden głos na A, jeden na B i jeden pusty itd. Rozwiązaniem jest tyle kart dla jednego wyborcy ile mandatów. Tak, oznacza to więcej makulatury i możliwość, że ktoś odda trzy głosy na jednego kandydata, ale czy to jest złe – nie wiem myślę i liczę na pomoc, szczególnie matematyków.

Osama nie żyje, a Obama ma się świetnie.


Jestem całkowicie za zwalczaniem terroryzmu, ale mam dwie obiekcje: Po pierwsze (a dotyczy to np. Guantanamo) czy można walczyć o prawa człowieka łamiąc je i na to każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Ja uważam, że jest to nie tylko błąd logiczny.
Druga obiekcja dotyczy definicji, a raczej tego jak się nią manipuluje przemilczając oczywiste fakty. Terroryzm można dość łatwo zdefiniować jako działania skierowane przeciwko ludności cywilnej mające zasiać strach i lęk. Automatycznie wyklucza to ataki na jednostki wojskowe, Ale to, że mamy beznadziejnych dziennikarzy to zupełnie inny temat. Daleki jestem od porównywania naszych partyzantów doTalibów, bo nie można ich porównywać ideologicznie, ale można porównać czyny. Wykolejenie pociągu z zaopatrzeniem dla armii niemieckiej z atakiem na konwój wojskowy.
Jednak najistotniejszym wynikiem tej prostej definicji terroryzmu. Jest uznanie, że największego ataku terrorystycznego w historii dokonały stany zjednoczone i to dwa razy (Hiroszima i Nagasaki). I każdy kraj utrzymujący broń atomową zakłada ataki terrorystyczne. Ponieważ pomijając torpedy atomowe, które są przewidziane do niszczenia wyjątkowo cennych obiektów jak lotniskowce. To cała reszta nadaje się tylko do niszczenia miast, czyli ataku terrorystycznego. Nikt nie prowadziłby dzisiaj armii, na którą można by zastosować taką broń.
Chciałbym tylko uronić łzę nad faktem, że tyle osób tak chętnie zamieniło „wielkiego brata za wschodu” na „wujka sama”. Wiem PR (Public Relations) to marchewka a nie kij jak SB (Służba Bezpieczeństwa), ale ja nie czuję się osłem.

piątek, 6 maja 2011

Odpowiedzialność zbiorowa – nazistowska metoda siania strachu


Podczas drugiej wojny światowej hitlerowcy za ukrywanie partyzantów palili cała wieś. Nie lubię ostrych porównań, ale czasem bez hiperboli się nie obejdzie. Nie jestem kibicem, ale uważam, że należy walczyć z każdym przejawem łamania ludzkiego prawa do wolności. A prawo do wolności oznacza tez odpowiedzialność za swoje czyny oraz małoletnich dzieci, dowódcy za oddział i jeszcze kilka szczegółowych przypadków. Nie można jednak odpowiadać za cudze czyny. I tak jest w przypadku gry na pustych stadionach. Tak jak nie czuje się odpowiedzialny za masakrę w Jedwabnem. Kibice nie mogą odpowiadać za kiboli. Oczywiście jest problem i należy dążyć do jego rozwiązania, ale nie kosztem wolności. Ktoś może powiedzieć, że więzienia kosztują, a ja się zapytam, dlaczego autostrady budują Chińczycy. Wiem utrzymanie więźnia kosztuje kilka tysięcy miesięcznie, ale czy nie lepiej zapłacić za utrzymanie go niż mieć go za darmo na wolności w ciemnym zaułku, gdy się wraca samemu do domu?

czwartek, 21 kwietnia 2011

1% dochodu – zdecyduj sam


Zaraz, zaraz przecież tyle już napisałem o likwidacji podatku od osób fizycznych i oparciu systemu tylko na Vacie. Nie nie zmieniam poglądów, ale tez nigdy nie stwierdziłem, że chce rewolucji tylko szybkich i efektywnych zmian. Powody zostawienia tego podatku jest dość oczywista, jeśli raj podatkowy, który maiłby ściągnąć obywateli innych państw do rozliczania się w Polsce no to dobrze by było mieć z tego jakiś zysk (po odjęciu kosztu obsługi urzędniczej). Dwa wspomniałem o przerzuceniu urzędników skarbowych od dochodów prywatnych do kontroli firm – przecież w jeden dzień się tego nie zrobi. Trzy: Organizacje charytatywne mogłyby to boleśnie odczuć (nie twierdze, że wszystkie są wspaniałe, ale to inny temat). Po czwarte jest to oprócz referendum jedyny rzeczywisty bezpośredni wpływ, jaki mamy na finanse. I na koniec finansowanie partii politycznych właśnie przez ten jeden procent (żadnego grosza więcej z budżetu). Dzięki temu monopole partii parlamentarnych mogłyby zostać przełamane, i nikt nie musiałby narzekać, że finansuje „tych ze złej opcji”. Protestujesz, bo któraś partia miałaby bogatych sympatyków, czyli większe wpływy – „wdowi grosz” to potęga – jaki jest dochód całkowity Astona Martina sprzedającego samochody po 400 000, a jaki Fiata po 40 000.
No to jeszcze zarzuć mi, że wolność, o której jest na samym szczycie tej strony to wolność od wspierania partii czy instytucji pożytku publicznego. Otóż wolność to nie samowola i nigdy nie odrzucałem ideału społeczeństwa obywatelskiego bo nie SA to sprzeczne idee.

środa, 20 kwietnia 2011

Janosik – cipuazką po grzbiecie


A dokładnie Janosikowi – to jest odpowiedź dla tych, którzy być może czasem z zazdrości uważają, że bogaci powinni płacić wyższe podatki. Napisałem już na tym blogu, że podstawą jest równość, ale mam też argument dla tych, do których ta idea nie przemawia. I tu przykład na to, że jeżeli ktoś mało zarabia to będzie to również dla niego korzystne. Ano jest sobie firma i Ty w niej zarabiasz minimalną pensje za sprzątanie. A specjalista od rozmnażania sikieratek (szacunek dla Kabaretu Moralnego Niepokoju) 10 razy tyle, bo jest oczywiście unikatowy na rynku pracy, a pensja to wypadkowa popytu i podaży. Twoja pensja kosztuje szefa nie 1000, które dostajesz na rękę, ale 1600 (podatki…) i analogicznie speca nie, 10000 ale 17000. Przy braku podatku ty dostaniesz sto złotych więcej, czyli 1100 (bo pensja minimalna się nie zmienia, a spec dalej 8000 bo pieniądze jakie dostaje na rękę to efekt prawa rynku, ale pracodawcy zostaje jeszcze 2100 z jego pensji. Co z nimi zrobi? Ano może podniesie Ci pensję – Nieeee, a może jednak. Nie zrobi tego od razu, bo jak jest mądry to zainwestuje w rozwój firmy, a jak mniej to wybuduje basen w ogrodzie swojego domu. Niezależnie od tego, co zrobi, to będzie potrzebna nowa osoba do pracy, albo w firmie w związku z rozwojem albo do czyszczenia basenu. Zmniejsza się bezrobocie to trzeba więcej zapłacić pracownikowi, żeby chciał sprzątać i właśnie wtedy twoja pensja idzie w górę. Jak szybko zapytasz - gospodarka ma duża bezwładność , ale wiesz mi szybciej się na da.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

WOLNOŚĆ i jej granica


To jedno z najważniejszych pytań. Ogólna odpowiedź jest prosta to w szczegółach tkwi diabeł. Granicą wolności jednostki jest wolność innej jednostki. Brzmi rozsądnie. Cały system prawny jest systemem ograniczenia naszej wolności, a powinien być systemem ustalania granicy. Bez przykładów się jednak nie obejdzie. W. Cejrowski stwierdził w jednym programie, że wolność w jakimś kraju wyraża się w postaci możliwości jeżdżenia rozpadająca się pół ciężarówka. A co z moją wolnością, jeżeli jadę maluchem, a za mną trochę cięższa ciężarówka z niesprawnymi hamulcami.
Innym przykładem drogowym jest kwestia kasków dla motocyklistów. To czy ktoś nosi kask nie ogranicza mojej wolności. Więc dlaczego zmuszać motocyklistów do kasków.

Prywatyzacja – TAK i NIE


NIE, jeśli zakład przynosi zyski – wszystkie rządy łatają w ten sposób budżet, a to oznacza przejadanie pieniędzy. Można się zgodzić na prywatyzację, jeśli pieniądze z niej uzyskane będą zainwestowane konkretnie w działania, które przyniosą zysk. Problem w tym czy jakakolwiek partia to zagwarantuje, obawiam się, że nie, bo nasze społeczeństwo ma postawę roszczeniową. Jeden z najgorszych spadków po poprzednim systemie.
TAK, jeśli zakład przynosi straty, bo w prywatnych rękach, komuś będzie zależało żeby przynosił dochód, a co za tym idzie rozwijał się, ludzie będą mieli pracę, będą potrzebni nowi pracownicy i będą wpływać do budżetu podatki (z vatu oczywiście, bo ludzie mający prace wydadzą swoje pensje, no i od obrotu firmy). Ktoś zapyta, a co z ludźmi, jeśli potrzebna jest restrukturyzacja i część z nich straci pracę. No możemy pompować pieniądze w firmę, która przynosi straty, ale to jest błędne koło. Jeżeli firma z kolei z konieczności zwolni część załogi, ale dzięki temu będzie funkcjonować to będą funkcjonować kooperanci. Wszyscy mówią o setkach, które strącą pracę po prywatyzacji dużej firmy, ale nikt nie mówi o tysiącach, którzy są w setce małych firm kooperujących, które ze względu na mniejsze zamówienia od dużej źle funkcjonującej firmy zwolnią tylko po jednym pracowniku. Trzeba patrzeć bardziej globalnie. Bo tych w dużej firmie bronią związki, a kto broni tych w malej firmie.

Związki zawodowe dla każdego


Związki zawodowe potrafią być utrapieniem i hamulcem zmian w firmach, ale z drugiej strony, kto ma bronić nas? Państwowa inspekcja pracy – jak każdy urząd - jej skuteczność (i mam tu na myśli stosunek nakładu finansowego do osiągniętego wyniku) może zostać poddana w wątpliwość. Dlatego związki powinny być silne, ALE zawsze w końcu jakieś jest. Dlaczego nie mają mieć do związków dostępu pracownicy małych firm zatrudniających kilka osób. I drugie pytanie, dlaczego ktoś ma być inaczej traktowany, dlatego, że jest przedstawicielem związku w stosunku do pracodawcy (kwestia ochrony pracy, żeby pracodawca nie mógł pozbyć się niewygodnego związkowca). A może by tak urynkowić związki zawodowe: wypchnąć je z zakładów na zewnątrz. Rozwiązanie takie dobrze funkcjonuje w Irlandii SIPTU (ma polską stronę WWW oczywiście). Płacę składki (nie małe - jakość w końcu kosztuje) i w razie potrzeby organizacja mi pomaga. Co za tym idzie. Mogę być jedynym z zakładzie, związek się stara bo od tego zależy jego funkcjonowanie. A pracodawca nie ma szans wpływania na działaczy jak to niestety ma miejsce niektórych firmach – nie na zasadzie groźby zwolnienia, bo przed tym chroni prawo, ale metodą marchewki.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Służba zdrowia: Reforma i Pieniądze


Najpierw pieniądze. Dorosłych w Polsce 2010 było 30,5 mln, budżet NIZ. to 53 mld. Czyli na obywatela 1737zł rocznie – 145 zł miesięcznie. To jest ubezpieczenie, jakie każdy z nas powinien płacić, żeby było tyle samo pieniędzy a jak już napisałem wcześniej budżet ten powinna zasilać tez akcyza z papierosów. Takie samo ubezpieczenie, bo jesteśmy równi przynajmniej według konstytucji i pomijając szkodliwe zawody mamy takie same szanse zachorować: czy pracujemy na pełny etat czy ćwierć czy mamy działalność gospodarcza czy gospodarstwo rolne. A dlaczego obowiązkowe ubezpieczenie to już inny temat.
A w kwestii pieniędzy jeszcze ZUS. Z naszych składek ten potwór pożarł 5% na obsługę – 2,5mld. A ile kosztowałby system z kilkoma informatykami, którzy by obsługiwali i serwerami. Wpłacam pieniądze na ubezpieczenie na konto z numerem PESEL, a gdy idę do lekarza to w rejestracji wysyłane jest elektronicznie zapytanie do bazy danych czy mam opłacone ubezpieczenie? Wiem trzeba by trochę urzędników zwolnić.
A teraz problemy: Mało wiem o problemach służby zdrowia a tym bardziej nie znam sposobów ich naprawienia. Wiem dwie rzeczy odnośnie porad specjalistów. Po pierwsze, jeżeli, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł, aby dzwonić do pacjentów umówionych na wizytę i w razie rezygnacji wstawiać inną osobę oczekującą to zadaniem władzy jest wprowadzić ten pomysł, który się sprawdził do innych placówek.
Drugą kwestią jest podpisywanie kontraktów ze specjalistami na wyłączność. Oznacza to, że jeżeli Ginekolog w szpitalu pracuje dla NFZ to nie może mieć prywatnej praktyki. Dlaczego? Ponieważ z informacji od znajomych wiem, że zazwyczaj wtedy nie musi brać łapówek tylko zwyczajnie faworyzuje te osoby, które przyjął wcześniej zupełnie legalnie w swoim prywatnym gabinecie na odpłatnej wizycie.
Jeżeli wiecie, jakie inne reformy powinny być przeprowadzone to podzielcie się ta informacją.