A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

czwartek, 1 września 2011

Saddam Husejn, Donald Tusk, Ajatollah Chomeini, Jarosław Kaczyński


Kiedy Irak i Iran prowadziły wojnę określano to mianem konfliktu na tle religijnym Szyici i Sunnici. Jedni Muzułmanie bardziej nienawidzą tych drugich niż Żydów i chrześcijan razem wziętych. Ale wojny nie prowadzą ludzie tylko przywódcy tacy, jakich obecnie mamy My. Nic tak nie spaja jak wspólny wróg. Zatem moja propozycja jest następująca. Skupmy się wszyscy wobec wspólnego wroga, jakim jest nasza obecna klasa polityczna. Jedni bardziej żenujący od drugich. Mąż stanu mówi o tym, co zrobił, aby uwiarygodnić obietnice tego, co zrobi, jeśli go znowu wybierzemy. A aktualna banda potrafi tylko straszyć przeciwnikiem. I na koniec żenująca swołocz nazywająca siebie dziennikarzami. G**no mnie obchodzi, co jeden idiota powiedział o drugim, chciałbym wiedzieć, czy któryś z posłów zrobił jedną rzecz od początku do końca, aby uprościć przepisy, albo je przystosować do zmieniającej się sytuacji. Zaproponował rozwiązanie problemu albo przynajmniej pomógł w jego dopracowaniu i przegłosowaniu.
Doprawdy nie wiem, kto gorszy politycy czy dziennikarze. A może My społeczeństwo tak schamieliśmy, że już tylko spektakl degrengolady nas podnieca.
Nie mam już tak jak podczas prezydenckiej elekcji "Wyboru mniejszego zła" Został poprostu wybór "ZŁA".

Piąty rozbiór Polski


W każdą rocznicę powstania, z których zawsze świętujemy te nieudane, o bez martyrologii żyć nie możemy, zastanawiam się, czemu w ogóle doszło do kolejnego rozbioru. I zawsze odpowiadam sobie w ten sam sposób. Nie potrafimy myśleć naprzód, nie potrafimy nawet uczyć się na błędach. Po co w ogóle w szkołach jest przedmiot historia przecież to strata czasu, a może Ci, którzy rozpoczęli powstanie warszawskie nie mieli takiego przedmiotu i w związku z tym nie mieli okazji się dowiedzieć, że jeszcze nikt nam nigdy nie pomógł. Polski nie trzeba podbijać wystarczy poczekać aż sami się zatłuczemy.
Trzeba współpracować, a nie obstawać przy swoim do momentu, w którym jedyne, co nam zostaje to pocwałować z szabelką na czołgi.
Wiem wygodniej siedzieć na tyłku i w ciszy własnego umysłu protestować nie idąc na wybory. Już słyszę tą nawałnicę ciszy, która poruszy, co najwyżej palec na pilocie.