A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

piątek, 20 maja 2011

Janusz Korwin Mikke


Ktoś mógłby zapytać, dlaczego po prostu nie zaangażuje się w jego ruch skoro moje poglądy wydają się być zbieżne z jego. Otóż są zbieżne w pewnej mierze(z tą też link nie dla psa, ale kwestie, w których się nie zgadzam. Pierwszą jest to, że uważam się za osobę tolerancyjną. Druga sprawą jest powszechne obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, a powód, dla którego je popieram jest prosty. Pomimo słabej wydajności systemu zdrowia jest on mimo wszystko tańszy (patrz: Służba zdrowia Reforma i Pieniądze), niż może być prywatny (jeżeli się nie zgadzasz podaj firmę, która oferuje w ramach ubezpieczenie za 150 zł szansę – nie mówię pewność – na przeszczep serca gdyby okazało się to konieczne).
A w kwestii obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego (patrz ZUS Emerytury i Drugi Filar) No cóż uważam się za osobę nie głupią, a mimo to w wieku 32 lat wciąż nie odkładam dodatkowo na emeryturę po części, dlatego, że przez wszystkie inne obciążenia nie stać mnie, a po wtóre oferta na rynku jest niewystarczająco korzystna.
Wynika to po części z małego rynku tego typu usług. I to jest argument za obowiązkowymi ubezpieczeniami Zdrowie i Emerytura. Wystarczy spojrzeć na ubezpieczenie OC w przypadku samochodów nie jest może najtańsze, ale ile by kosztowało gdyby było dobrowolne i ubezpieczonych była tylko część kierowców, A koszty procesów o odszkodowania wobec, tych, co nie mieli a byli sprawcami…
Na koniec kilka słów o ubezpieczeniu domów i upraw. Dotyczą ich te same prawa, mało ludzi się ubezpiecza ubezpieczenia są droższe, a w sumie i tak musimy ponieść koszty powodzi czy innych klęsk, bo pomoc idzie z budżetu, czyli naszej kieszeni. Zatem rachunek jest mniej więcej na zero, (choć tu oczywiście na pewno pomoc realizowana przez jednostki administracyjne jest mniej skuteczna, czyli droższa), a obywatel, któremu jako jedynemu spalił się dom we wsi jest gorzej traktowany niż ten z wioski, która cała popłynęła


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz