A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

wtorek, 28 czerwca 2011

Kiełbasa wyborcza z Jadem Kiełbasianym

Wiele obietnic wyborczych jest irytujących. Nie tylko, dlatego, że oznaczają dodatkowe utrudnienie mi życia, czy też najczęściej dodatkowe obciążenia podatkowe. Ale najbardziej irytujące są chyba groźby dotyczące tego, co się stanie jak wygra przeciwnik, którym tak naprawdę jest każda inna partia. Jak nie ma się nic do zaoferowania to się straszy, że może być jeszcze gorzej. Smutne jest to, iż większość tych mocno irytujących osobników zasiądzie potem w ławach poselskich będzie nam mówiło, co jest dla nas dobre, a co złe. Najgorsze jest jednak to jak wszyscy krzyczeli, że Saddam jest zły, o Hitlerze nie wspominając o obaj zyskiwali poparcie i jednoczyli ludzi w imię wspólnego wroga (Irańczycy, Żydzi). A zatem pytanie, jeżeli słuchasz wypowiedzi polityka w kampanii to czy można wywnioskować z jego wypowiedzi, że jest faszystą – ja osobiście uważam, że tak niestety w wielu przypadkach tak i w całym przekroju naszej sceny.
A jak nie jest faszystą to pewnie komunistą – który chciałby wsadzić swoje łapy w gospodarkę i centralnie nią sterować – ciekawe czy wiedz, że ktoś już kiedyś próbował i się nie udało. Można zrozumieć jeszcze Unię Europejską oni na zachodzie nie doświadczyli jak to jest z gospodarką centralnie sterowaną i im się wydaje to znakomitym pomysłem.

wtorek, 14 czerwca 2011

Agencja pracy tymczasowej – bo są równi i równiejsi kumotrowie


Flexicurity – to taki pomysł duński – „szybko zwalniaj – szybko zatrudniaj”. Jak firma ma problem to może łatwo zwolnić ludzi i przetrwać trudny okres, a potem równie łatwo zatrudnić. Oczywiście wymaga to sporych nakładów na opiekę socjalną dla zwalnianych, ale ogólnie nieźle funkcjonuje szczególnie w wersji niemieckiej (wszyscy na pól etatu, resztę dofinansowywuje państwo). A nas ciężko zwolnić, bo stary kodeks i związki zawodowe, które zamiast walczyć o równe prawa walczą o leprze prawa dla wybranych. No to nam ustawodawca dał agencje pracy tymczasowej i co z tego wyszło no jak to u nas w kraju. Są ci co mieli szczęście i Ci, którzy muszą się tułać na miesięcznych umowach – żeby nie zadusić gospodarki.

Palenie zabija


Dajcie mi wybrać, na co umrę skoro wszystkie inne decyzje już chcecie za mnie podjąć. Powiesz, że nie chcesz płacić za leczenie mojego raka – wpływy z akcyzy za papierosy wynoszą tyle, co budżet NFZ. To, po co jak powiedział Siara Siarzewski „urzynać kurze złote jajca”? – Gdyby akcyza ta szła na zdrowie to stalibyśmy do lekarza o połowę krócej, czyli miesiąc zamiast dwóch, ale czy nie byłby to jednak znaczny postęp. A może by tak idąc tym tropem zalegalizować narkotyki i zbierać akcyzę pewnie byłoby na leczenie narkomani i policję, która pilnowałaby płacenia akcyzy – a teraz muszę za to wszystko płacić z własnej kieszeni. Nie śmiej się Ty też.

Czy media są beznadziejne czy może to my?


Jeden z polityków kiedyś zasugerował, że ten naród, którego czuje się częścią należałoby zmienić. Nie chciałbym być wymieniony, ponieważ mam odwagę myśleć. Ale jakby się tak zastanowić, słucham wiadomości w radiu, oglądam takowe w telewizji i cholera mnie bierze, jaką ciągle serwuje mi się sieczkę z udziałem pieniaczy – a mnie to nic nie obchodzi, kto kogo wyzwał, nazwał, czy jakim epitetem kogoś obrzucił. Jeszcze mniej mnie interesuje, co mi obiecują poszczególni wybrańcy narodu, bo wiem, że będzie to drogie spóźnione i tandetne. Ostatnio interesuje mnie tylko to, co zostało zrobione, czyli w sumie niewiele. Ale wracając do tematu, kto jest odpowiedzialny za ten chłam – dziennikarze? Po części tak, bo poziom, jaki sobą reprezentuje znaczna ich część (wyjątki tylko potwierdzają regułę - Szacunek dla redaktora Manna) jest beznadziejnie niska - niestety niezależnie od tego czy pracują dla mediów publicznych czy prywatnych. Ale to konsument, który ogląda ma wpływ na to, co mu się sprzedaje. Badania marketingowe są po to, aby producent wiedział w jakim kolorze najlepiej się sprzedadzą telewizory w tym roku. A zatem to niestety od naszego wspaniałego narodu głodnego pudelka i Palikowa. Jednak nie uważam, żeby należało nas zmieniać może trochę zachęcić do myślenia. To przecież nic boli i nic nie kosztuje.
Wolność od płacenia abonamentu. I nie zaszkodziłoby sprywatyzować telewizję publiczną, bo różni się tylko tym od pozostałych, że ma teatr telewizji i nie ma kiedy podczas filmu zaparzyć sobie herbaty czy iść do ustępu.

czwartek, 2 czerwca 2011

Ruch, a nie partia

Powód może banalny, ale partie zaciągają dług wdzięczności, który potem jest oddawany stanowiskami. Ja chcę zaciągnąć dług zaufania, i spłacić go rzetelną pracą na rzecz zmian, które proponuję. Poza tym chcę pokazać, że polityka może być tańsza dla obywatela. Oczywiście nie za darmo, bo nic nie ma za darmo. Ale ceną niech będzie CZAS. Jestem przekonany, iż nawet najbardziej zapracowany człowiek dysponuje czasem, który jest mało produktywny choćby oglądając reklamy w telewizji. A można poświęcić go trochę na przeczytanie mailingu (można się z boku strony – to jeden mail więcej codziennie, ale przynajmniej nie z propozycją kredytu). Jak już poświęcisz tą minutę na przeczytanie zagadnienia warto się nad tym zastanowić, może znasz się na tej dziedzinie i znasz rozwiązanie skuteczniejsze od tego, które proponuję - a reklamy się jeszcze nie skończyły. A w następnej przerwie na reklamy napisz sajnog79@gmail.com. A jak stwierdzisz, że aktualnie leci tylko chłam (moim zdaniem zazwyczaj). To możesz porozmawiać z sąsiadami zebrać kilka podpisów poparcia i wysłać do mnie (Napisałem już, że nie ma nic za darmo, ale proszę potraktuj koszt znaczka jako dobrą inwestycję, a nie koszt).
Po ogłoszeniu terminu wyborów:
Link do listy poparcia: po ogłoszeniu terminu wyborów
Adres do wysłania podpisanej listy: