A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

czwartek, 21 kwietnia 2011

1% dochodu – zdecyduj sam


Zaraz, zaraz przecież tyle już napisałem o likwidacji podatku od osób fizycznych i oparciu systemu tylko na Vacie. Nie nie zmieniam poglądów, ale tez nigdy nie stwierdziłem, że chce rewolucji tylko szybkich i efektywnych zmian. Powody zostawienia tego podatku jest dość oczywista, jeśli raj podatkowy, który maiłby ściągnąć obywateli innych państw do rozliczania się w Polsce no to dobrze by było mieć z tego jakiś zysk (po odjęciu kosztu obsługi urzędniczej). Dwa wspomniałem o przerzuceniu urzędników skarbowych od dochodów prywatnych do kontroli firm – przecież w jeden dzień się tego nie zrobi. Trzy: Organizacje charytatywne mogłyby to boleśnie odczuć (nie twierdze, że wszystkie są wspaniałe, ale to inny temat). Po czwarte jest to oprócz referendum jedyny rzeczywisty bezpośredni wpływ, jaki mamy na finanse. I na koniec finansowanie partii politycznych właśnie przez ten jeden procent (żadnego grosza więcej z budżetu). Dzięki temu monopole partii parlamentarnych mogłyby zostać przełamane, i nikt nie musiałby narzekać, że finansuje „tych ze złej opcji”. Protestujesz, bo któraś partia miałaby bogatych sympatyków, czyli większe wpływy – „wdowi grosz” to potęga – jaki jest dochód całkowity Astona Martina sprzedającego samochody po 400 000, a jaki Fiata po 40 000.
No to jeszcze zarzuć mi, że wolność, o której jest na samym szczycie tej strony to wolność od wspierania partii czy instytucji pożytku publicznego. Otóż wolność to nie samowola i nigdy nie odrzucałem ideału społeczeństwa obywatelskiego bo nie SA to sprzeczne idee.

środa, 20 kwietnia 2011

Janosik – cipuazką po grzbiecie


A dokładnie Janosikowi – to jest odpowiedź dla tych, którzy być może czasem z zazdrości uważają, że bogaci powinni płacić wyższe podatki. Napisałem już na tym blogu, że podstawą jest równość, ale mam też argument dla tych, do których ta idea nie przemawia. I tu przykład na to, że jeżeli ktoś mało zarabia to będzie to również dla niego korzystne. Ano jest sobie firma i Ty w niej zarabiasz minimalną pensje za sprzątanie. A specjalista od rozmnażania sikieratek (szacunek dla Kabaretu Moralnego Niepokoju) 10 razy tyle, bo jest oczywiście unikatowy na rynku pracy, a pensja to wypadkowa popytu i podaży. Twoja pensja kosztuje szefa nie 1000, które dostajesz na rękę, ale 1600 (podatki…) i analogicznie speca nie, 10000 ale 17000. Przy braku podatku ty dostaniesz sto złotych więcej, czyli 1100 (bo pensja minimalna się nie zmienia, a spec dalej 8000 bo pieniądze jakie dostaje na rękę to efekt prawa rynku, ale pracodawcy zostaje jeszcze 2100 z jego pensji. Co z nimi zrobi? Ano może podniesie Ci pensję – Nieeee, a może jednak. Nie zrobi tego od razu, bo jak jest mądry to zainwestuje w rozwój firmy, a jak mniej to wybuduje basen w ogrodzie swojego domu. Niezależnie od tego, co zrobi, to będzie potrzebna nowa osoba do pracy, albo w firmie w związku z rozwojem albo do czyszczenia basenu. Zmniejsza się bezrobocie to trzeba więcej zapłacić pracownikowi, żeby chciał sprzątać i właśnie wtedy twoja pensja idzie w górę. Jak szybko zapytasz - gospodarka ma duża bezwładność , ale wiesz mi szybciej się na da.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

WOLNOŚĆ i jej granica


To jedno z najważniejszych pytań. Ogólna odpowiedź jest prosta to w szczegółach tkwi diabeł. Granicą wolności jednostki jest wolność innej jednostki. Brzmi rozsądnie. Cały system prawny jest systemem ograniczenia naszej wolności, a powinien być systemem ustalania granicy. Bez przykładów się jednak nie obejdzie. W. Cejrowski stwierdził w jednym programie, że wolność w jakimś kraju wyraża się w postaci możliwości jeżdżenia rozpadająca się pół ciężarówka. A co z moją wolnością, jeżeli jadę maluchem, a za mną trochę cięższa ciężarówka z niesprawnymi hamulcami.
Innym przykładem drogowym jest kwestia kasków dla motocyklistów. To czy ktoś nosi kask nie ogranicza mojej wolności. Więc dlaczego zmuszać motocyklistów do kasków.

Prywatyzacja – TAK i NIE


NIE, jeśli zakład przynosi zyski – wszystkie rządy łatają w ten sposób budżet, a to oznacza przejadanie pieniędzy. Można się zgodzić na prywatyzację, jeśli pieniądze z niej uzyskane będą zainwestowane konkretnie w działania, które przyniosą zysk. Problem w tym czy jakakolwiek partia to zagwarantuje, obawiam się, że nie, bo nasze społeczeństwo ma postawę roszczeniową. Jeden z najgorszych spadków po poprzednim systemie.
TAK, jeśli zakład przynosi straty, bo w prywatnych rękach, komuś będzie zależało żeby przynosił dochód, a co za tym idzie rozwijał się, ludzie będą mieli pracę, będą potrzebni nowi pracownicy i będą wpływać do budżetu podatki (z vatu oczywiście, bo ludzie mający prace wydadzą swoje pensje, no i od obrotu firmy). Ktoś zapyta, a co z ludźmi, jeśli potrzebna jest restrukturyzacja i część z nich straci pracę. No możemy pompować pieniądze w firmę, która przynosi straty, ale to jest błędne koło. Jeżeli firma z kolei z konieczności zwolni część załogi, ale dzięki temu będzie funkcjonować to będą funkcjonować kooperanci. Wszyscy mówią o setkach, które strącą pracę po prywatyzacji dużej firmy, ale nikt nie mówi o tysiącach, którzy są w setce małych firm kooperujących, które ze względu na mniejsze zamówienia od dużej źle funkcjonującej firmy zwolnią tylko po jednym pracowniku. Trzeba patrzeć bardziej globalnie. Bo tych w dużej firmie bronią związki, a kto broni tych w malej firmie.

Związki zawodowe dla każdego


Związki zawodowe potrafią być utrapieniem i hamulcem zmian w firmach, ale z drugiej strony, kto ma bronić nas? Państwowa inspekcja pracy – jak każdy urząd - jej skuteczność (i mam tu na myśli stosunek nakładu finansowego do osiągniętego wyniku) może zostać poddana w wątpliwość. Dlatego związki powinny być silne, ALE zawsze w końcu jakieś jest. Dlaczego nie mają mieć do związków dostępu pracownicy małych firm zatrudniających kilka osób. I drugie pytanie, dlaczego ktoś ma być inaczej traktowany, dlatego, że jest przedstawicielem związku w stosunku do pracodawcy (kwestia ochrony pracy, żeby pracodawca nie mógł pozbyć się niewygodnego związkowca). A może by tak urynkowić związki zawodowe: wypchnąć je z zakładów na zewnątrz. Rozwiązanie takie dobrze funkcjonuje w Irlandii SIPTU (ma polską stronę WWW oczywiście). Płacę składki (nie małe - jakość w końcu kosztuje) i w razie potrzeby organizacja mi pomaga. Co za tym idzie. Mogę być jedynym z zakładzie, związek się stara bo od tego zależy jego funkcjonowanie. A pracodawca nie ma szans wpływania na działaczy jak to niestety ma miejsce niektórych firmach – nie na zasadzie groźby zwolnienia, bo przed tym chroni prawo, ale metodą marchewki.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Służba zdrowia: Reforma i Pieniądze


Najpierw pieniądze. Dorosłych w Polsce 2010 było 30,5 mln, budżet NIZ. to 53 mld. Czyli na obywatela 1737zł rocznie – 145 zł miesięcznie. To jest ubezpieczenie, jakie każdy z nas powinien płacić, żeby było tyle samo pieniędzy a jak już napisałem wcześniej budżet ten powinna zasilać tez akcyza z papierosów. Takie samo ubezpieczenie, bo jesteśmy równi przynajmniej według konstytucji i pomijając szkodliwe zawody mamy takie same szanse zachorować: czy pracujemy na pełny etat czy ćwierć czy mamy działalność gospodarcza czy gospodarstwo rolne. A dlaczego obowiązkowe ubezpieczenie to już inny temat.
A w kwestii pieniędzy jeszcze ZUS. Z naszych składek ten potwór pożarł 5% na obsługę – 2,5mld. A ile kosztowałby system z kilkoma informatykami, którzy by obsługiwali i serwerami. Wpłacam pieniądze na ubezpieczenie na konto z numerem PESEL, a gdy idę do lekarza to w rejestracji wysyłane jest elektronicznie zapytanie do bazy danych czy mam opłacone ubezpieczenie? Wiem trzeba by trochę urzędników zwolnić.
A teraz problemy: Mało wiem o problemach służby zdrowia a tym bardziej nie znam sposobów ich naprawienia. Wiem dwie rzeczy odnośnie porad specjalistów. Po pierwsze, jeżeli, ktoś wpadł na genialny w swej prostocie pomysł, aby dzwonić do pacjentów umówionych na wizytę i w razie rezygnacji wstawiać inną osobę oczekującą to zadaniem władzy jest wprowadzić ten pomysł, który się sprawdził do innych placówek.
Drugą kwestią jest podpisywanie kontraktów ze specjalistami na wyłączność. Oznacza to, że jeżeli Ginekolog w szpitalu pracuje dla NFZ to nie może mieć prywatnej praktyki. Dlaczego? Ponieważ z informacji od znajomych wiem, że zazwyczaj wtedy nie musi brać łapówek tylko zwyczajnie faworyzuje te osoby, które przyjął wcześniej zupełnie legalnie w swoim prywatnym gabinecie na odpłatnej wizycie.
Jeżeli wiecie, jakie inne reformy powinny być przeprowadzone to podzielcie się ta informacją.

piątek, 8 kwietnia 2011

ZUS Emerytury i Drugi Filar

Ostatnio grupa polityków złamała umowę społeczną dotycząca emerytur. Ale zacznijmy od początku. Nie wszyscy może mają rozeznanie jak działa system i dlatego trochę teorii. Obywatele Polski płacą składki na swoja emeryturę część do ZUS i te pieniądze są na bieżąco wypłacane aktualnym emerytom. Indywidualne konta to mit, oczywiście jest istotne żeby było wiadomo, jaki pojedynczy obywatel płacił składki i przez ile lat, aby stwierdzić jak emerytura mu się należy. Wszystkie obliczenia są bardzo ogólne w dalszej części. Czyli pracujemy 45 lat i odprowadzamy X (po wejściu drugiego filaru było to 12,2%) procent swojej pensji, a po przejściu na emeryturę powinniśmy przez zakładane średnie dalsze 20 lat otrzymywać stosowna emeryturę. Od czasu zakończenia wojny taka była umowa społeczna i państwo musi jej dotrzymać. Teraz pojawia się problem, ponieważ wszedł 1998 roku drugi filar i do ZUS zaczęło wpływać mniej pieniędzy,(ponieważ pracujący utrzymują emerytów trzeba jeszcze wziąć pod uwagę bezrobotnych, którzy nie utrzymują emerytów). Tą różnice trzeba niestety pokryć z budżetu, bo nie można oszukać ludzi, którzy przez całe swoje życie płacili składki na poczet otrzymywania emerytury. Rząd aktualnie, aby nie dopłacać z budżetu jak to powinno być zmniejszył procent przekazywany do drugiego filaru. Niestety oznacza to, że za jakiś i tak trzeba będzie dopłacać do ZUS, bo jeżeli więcej wpłacamy do ZUS to emerytura z ZUS musi być potem wyższa i tak wpadamy w błędne koło. Bo po obiecywanym obniżeniu składki znowu będzie mniej pieniędzy wpływać ZUS, a wysokość emerytur osób, które wpłacały przez ten czas więcej do ZUS będzie musiały być wyższa.
            Jedyny sposób tak naprawdę na pożegnanie z ZUS to zlikwidowanie tejże składki dla rocznika kończącego 18 lat i systematyczne coraz większe dopłaty z budżetu, bo kolejne roczniki też nie będą już jej płacić. Czyli reforma rozłożona na 60 lat! Tak, bo 19 latki jeszcze będą musiały otrzymywać część emerytury z ZUS (dopóki wszyscy nie wymrą, czyli statystycznie do 80 roku życia), na którą nie będą łożyć bezpośrednio 18, 17, 16…. latki wchodzące na rynek pracy, które z kolei będą korzystać już tylko z OFE. Za 45 lat nastąpi moment, kiedy nikt nie będzie wpłacał do ZUS i cały system będzie utrzymywany z budżetu, ale to tez będzie maksimum, od którego koszt system będzie tylko malał ze względu na naturalna śmiertelność.
Druga część naszej emerytury ma pochodzić z OFE. I tu oczywiście jest potrzebna reforma, ale dotycząca jedynie opłat. Fundusz ma zarabiać nie na składkach, ale na tym, co zarobi. Czyli wpływa kwota (np.: 1000) zł. I jak fundusz obracając tymi pieniędzmi zarobi Ileś tam procent (np100zł [10%]) to powyżej inflacji plus załóżmy 2%(czyli 5%inflacja+2%=7%) to od tego dopiero pobiera opłatę w według swojej oferty (czyli od tych 3% bierze sobie ileś %Może i nawet 50 albo i więcej, ale to już zrewiduje konkurencja między funduszami). Koniec proste i logiczne. No i oczywiście, ponieważ jestem orędownikiem wolności niech każdy ma wybór czy jego składka będzie bardziej agresywnie inwestowana – większe ryzyko i możliwy większy zysk czy nie.
No i ostatnia drobna zmiana konieczna w systemie emerytalnym. W przypadku małżonków czy też związków partnerskich ze wspólnota majątkową składki powinny być sumowane i równo dzielone dla OFE. Na wypadek rozwodu, gdy jedno z małżonków pracowało a drugie nie miało składek, czy nawet pracowało na pól etatu. Bo jeżeli jedno z małżonków zarabia dużo i nie ma potrzeby żeby drugie pracowało to sytuacja jest korzystna, jeśli chodzi o bezrobocie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Jeżeli równość obywateli to trzeba pożegnać Krus i nie tylko

 Gospodarstwo rolne powinno być traktowane jak każda inna własna działalność gospodarcza. Ale przecież rolnictwo się nie opłaca i skąd Ci biedni rolnicy maja wziąć 800 zł miesięcznie na ZUS? A czy nie wspomniałem, że te koszty są zbyt duże dla każdego. Ale jak wszyscy będą płacić mniej to z kąd te pieniądze na emerytury, renty i lekarzy…No tu trzeba po kolei bo choć wszystko jest w jednym dziurawym worku zwanym ZUS nie oznacza że to jest to samo. 

Ale nie tylko Rolnicy powinni być tak samo traktowani. Problemem jest zróżnicowanie ubezpieczenia w zależności od rodzaju umowy o pracę: etat, zlecenie itd. Dlaczego taka popularność umów innych niż o pracę, Bo mniej kosztuje pracodawcę, ale czy ktoś pracujący na etat lub prowadzący działalność choruje inaczej – Nie. Więc w kwestii podatków i ubezpieczeń społecznych nie powinno być różnicy. Różnica powinna być tylko taka, jaka jest zapisana w Kodeksie Pracy to znaczy stopień związania pracodawcy z pracownikiem i zakres kierowania pracą.

 

środa, 6 kwietnia 2011

Polityk, który obiecuje miejsca pracy ŁŻE, a jeszcze gorzej jak chce zmniejszać liczbę urzędników.


No nie do końca. Polityk może tworzyć miejsca pracy dla kolesiów oraz w urzędach. Wszystkie inne miejsca pracy tworzą firmy, a robią to, kiedy się rozwijają, a rozwijają się jak im politycy nie przeszkadzają. Co oznacza niskie podatki oraz proste przepisy. A to przy okazji jest drogą do zmniejszenia zatrudnienia w administracji – jedyną, bo samo zlikwidowanie etatów sprawi, że co najwyżej będziemy więcej czasu spędzać w urzędach. (A dodatkowo, co z tymi urzędnikami na bezrobocie? Owszem jak spadnie nam bezrobocie to wtedy można zwalniać urzędników.)
Można by zacząć od tablic rejestracyjnych, po co je zmieniać przy sprzedaży auta czy przeprowadzce. W Irlandii rejestracja jest ta sama od początku do końca i komu to przeszkadza. A zmiana właściciela to tylko nowy papierek. Można, zatem zmniejszyć liczbę urzędników w departamencie rejestracji pojazdów?

Jeżeli równość obywateli – to równość podatkowa.


Nie można Janosikować i próbować doić bogatych obywateli bo to przyciąga masy biednych ludzi, którzy na takiego Polityka Janosika zagłosują. A jeżeli równe podatki to nie liniowe. Wygodniej zlikwidować podatek od osób fizycznych i oprzeć się tylko na vacie. Sprawiedliwy, bo wszyscy płacą taki sam nawet, jeżeli pracują na „czarno”. Tańszy dla państwa w obsłudze, bo pilnować trzeba miliona firm, a nie 30 milionów obywateli. Z taka idea został wymyślony, tylko większość polityków nie jest w stanie tego zrozumieć.
Zatem dochody Państwa powinny być oparte tylko i wyłącznie na podatku VAT (˜10%) + Akcyza na Alkohol, Papierosy (ta powinna wspierać budżet NFZ) i Paliwo (na drogi). Opodatkowanie wszelkich towarów i usług w tym lekarzy, adwokatów także rolników (zwolnienie z obowiązku posiadania kasy fiskalnej dla tych osób prowadzących własną działalność gospodarczą, którzy wystawiają mało faktur, czyli np. rolników kontraktujących płody rolne maksymalnie 30 transakcji miesięcznie zamiast kasy książeczka fakturowa). Przerzucenie wszelkich urzędników skarbowych do kontroli vatu. (ktoś powie, ale ma być tańszy ten system w utrzymaniu – „Polityk, który obiecuje miejsca pracy ŁŻE”).

Raj podatkowy dla firm w Polsce


A dlaczego by nie? Jeżeli każdy sprytniejszy przedsiębiorca stara się uciec z płaceniem podatków z Polski. Nawet znajoma, która ma własną działalność gospodarczą chce po zakończeniu dwu letniego okresy przenieść działalność do Wielkiej Brytanii, bo miesięcznie 300 zł mniej zapłaci. To znaczy, że trzeba prowadzić politykę finansową: zbierać mniej, ale skuteczniej, czyli od większej ilości płatników. Dobrze by było też przyciągnąć z EU tych, którzy są zarejestrowani w Luxemburgu i innych takich państwach.

Nie ma NIC za darmo


Niedługo rozpocznie się kampania wyborcza i z każdej strony różni ludzie będą chcieli dać nam coś „za darmo”: Becikowe, żłobki, nianie, Internet, antykoncepcje, odsetki od kredytu mieszkaniowego… i tysiąc innych rzeczy. Niestety cena, jaką za nie płacimy obecnie i będziemy płacić jest spora, bo nie ma nic za darmo. Okres rozliczeń podatkowych to dobry moment żeby się o tym przekonać. Zastanów się ile zapłaciłeś podatku w zeszłym roku, a ile za to dostałeś. Wspomnij też pieniądze, które zostały Ci po rabunku dokonanym przez Polityków, to czego bezpośrednio nie zabrał Ci fiskus ale wydałeś na towary i usługi, od których ktoś odprowadził VAT (ostatnio poszedł w górę żebyś mógł mieć więcej tych prezentów od państwa). W sumie mnóstwo pieniędzy, które trzeba było zebrać żeby potem wydać, po drodze marnotrawiąc znaczną ich część na administrację. Chciałbym abyś się nad tym zastanowił. Nie chodzi oczywiście o to żeby zlikwidować całkiem podatki, bo to jest nierealne. Przecież trzeba opłacić: policje, wojsko, (choć nie wiem, dlaczego akurat walczące za interes innych mocarstw), szkoły, straż pożarną itd. Wbrew pozorom jest tego całkiem sporo.
Jeśli doszedłeś do wniosku, że wolisz samemu zdecydować, na co wydasz swoje pieniądze to powiedz każdemu politykowi, który będzie chciał Ci coś sprzedać żeby zamiast obiecywać gruszki na wierzbie po prostu nie zabierał Ci tych pieniędzy, a ty świetnie dasz sobie rade z ich wydawaniem. Dzięki temu więcej kupisz, sprzedawca więcej zarobi, producent więcej wyprodukuje i zatrudni więcej pracowników.
Pamiętaj tylko o jednym nie wystarczy się zastanowić, trzeba jeszcze uświadomić innych ludzi. Więc porozmawiaj z rodzicami, dziadkami znajomymi z pracy czy sąsiadami. Po prostu postaraj się uświadomić innych żeby nie domagali się od państwa darmochy, bo będą musieli za to sami zapłacić i to duuuużo.

Primo Constitutio

Po pierwsze konstytucja, a dokładniej to, co można znaleźć w rozdziale II Art. 31 i 32: Wolność i równość wobec prawa. I to jest podstawa wszystkich twierdzeń prezentowanych na tym blogu. Jeśli tego nie czujesz nie znajdziesz tu nic ciekawego.