A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Związki zawodowe dla każdego


Związki zawodowe potrafią być utrapieniem i hamulcem zmian w firmach, ale z drugiej strony, kto ma bronić nas? Państwowa inspekcja pracy – jak każdy urząd - jej skuteczność (i mam tu na myśli stosunek nakładu finansowego do osiągniętego wyniku) może zostać poddana w wątpliwość. Dlatego związki powinny być silne, ALE zawsze w końcu jakieś jest. Dlaczego nie mają mieć do związków dostępu pracownicy małych firm zatrudniających kilka osób. I drugie pytanie, dlaczego ktoś ma być inaczej traktowany, dlatego, że jest przedstawicielem związku w stosunku do pracodawcy (kwestia ochrony pracy, żeby pracodawca nie mógł pozbyć się niewygodnego związkowca). A może by tak urynkowić związki zawodowe: wypchnąć je z zakładów na zewnątrz. Rozwiązanie takie dobrze funkcjonuje w Irlandii SIPTU (ma polską stronę WWW oczywiście). Płacę składki (nie małe - jakość w końcu kosztuje) i w razie potrzeby organizacja mi pomaga. Co za tym idzie. Mogę być jedynym z zakładzie, związek się stara bo od tego zależy jego funkcjonowanie. A pracodawca nie ma szans wpływania na działaczy jak to niestety ma miejsce niektórych firmach – nie na zasadzie groźby zwolnienia, bo przed tym chroni prawo, ale metodą marchewki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz