A po co w ogóle ten blog?

A po co w ogóle ten blog?

Po prostu któregoś pięknego, a może był to brzydki dzień, słuchając wiadomości nie wytrzymałem. Siadłem i zacząłem spisywać idee, nad którymi wcześniej tylko myślałem. Bo jestem przekonany, iż nie jestem w swoim światopoglądzie osamotniony.

I nie skończę tylko na pisaniu. Podejmuję wysiłek żeby zmienić sytuację w tym kraju, który jest moją ojczyzną nie tylko z urodzenia, na leprze. Bo inaczej nie będę miał prawa narzekać. A to czy mi się uda zależy tez od Ciebie. Nie znam się na wszystkim, a to co prezentuje to idee, które możesz pomóc mi rozwinąć jeżeli znasz się na którejś działce (sajnog79@gmail.com). Z góry dziękuję i proszę tylko o jedno nie uprawiaj krytykanctwa (bo tego mamy w nadmiarze), ale konstruktywną krytykę.

poniedziałek, 30 maja 2011

Dlaczego wojsko i policja ma 15 lat do emerytury?


A bo w poprzednim systemie był to ważny element podtrzymywania systemu i trzeba o niego było dbać, żeby chętnie współpracował i odpowiednio wcześnie wysłać na emeryturę zanim, zaczął się zastanowić porządnie nad racjami za i przeciw. Ale mamy Trzecią Rzecz Pospolitą i czas to zmienić bo nas na to nie stać. Może 65 to przesada, ale jeżeli mamy płacić emeryturę wojskową to może lepiej trzymać w kamaszach żeby nie zabierał miejsca pracy na rynku. A w policji skoro już tyle mają papierków to młodzi do akcji a starsi za biurko.

Dwie drogi i złoty środek jakoś nie pasuje

Są dwa skrajne modele systemu socjalnego Szwecja i USA. W Szwecji wysokie podatki duża pomoc socjalna i USA na odwrót. Oba modele funkcjonują dość sprawnie. Ze wskazaniem na model Szwedzki problem w tym, że Szwecja jest bardziej rozwinięta i jako państwo „Socjalne” funkcjonuje od dłuższego czasu.
Oczywiście są też rozwiązania pośrednie jak w większości krajów europy, ale o ile radzą sobie dobrze ekonomicznie to też rozważają cięcia wydatków socjalnych. W tych krajach zachodnich wynika t z faktu, że pomoc socjalna w skrajnych przypadkach, choć wcale nie odosobnionych pozwala żyć na wyższym poziomie niż pracując. Nie chce tu promować całkowitej likwidacji pomocy socjalnej. A najistotniejszym powodem jest to, że pomoc jednostkom słabszym, chorym, czy nie w pełni sprawnym nie jest nawet wystarczająca cechą dystynktywną by odróżnić nas od zwierząt a przynajmniej nie wszystkich. Archeologiczne znaleziska grobów osobników starych i schorowanych albo niedołężnych od dłuższego czasu świadczy są datowane na kilkadziesiąt tysięcy lat, więc nie można się cofać w rozwoju. Drugi argument jest już mniej ideologiczny, a bardziej praktyczny. Można spojrzeć na
Państwo jako system ubezpieczeń nie tylko od najazdu (utrzymywanie armii), bezpieczeństwa (policja), ale od nieszczęśliwych wypadków też. Każdy z nas nagle może zachorować na stwardnienie rozsiane (służba zdrowia) czy zostać kaleką nie koniecznie ze swojej winy ( a nawet, jeśli z własnej, bo jechał za szybko czy skakał do wody na główkę poza miejscem wyznaczonym to wracam do pierwszego argumentu – choć być może pomoc powinna być stosunkowo mniejsza – bo jeżeli wolność to odpowiedzialność, ale nie wyklucza to solidarności społecznej).
Do czego zmierzam Państwo jako wielki obowiązkowy system ubezpieczeń poprzez podatki, a w kilku kwestiach wyszczególniony np. zdrowia. Niestety z przymusu – tak jak z ubezpieczeniem Odpowiedzialności Cywilnej dla kierowców. Trzeba sobie takie wykupić, ale zajmują się tym prywatne firmy ubezpieczeniowe – oczywiście firmy te na tym zarabiają, ale ponieważ chcą zarabiać jak najwięcej muszą to robić najskuteczniej jak to jest możliwe, czyli jak najtaniej, bo konkurencja nie śpi. A gdyby był od tego urząd to o ile było by parcie na obniżanie kosztów to na pewno nie było by tak skuteczne jak jest w firmie prywatnej. No dobra tutaj jest kwestia zabezpieczenia roszczeń ofiary wypadku, a zdrowie to coś innego. Tu trzeba pomyśleć trochę bardzie globalnie. Popatrzmy na kryzys w stanach niby gospodarka się sama najlepiej reguluje, ale jak nie pilnować kredytów to może być bardzo nieprzyjemnie dla wszystkich.
Popłynęliśmy na powodzi
System obowiązkowych ubezpieczeń powinien obowiązywać też uprawy rolnicze. Oczywiście powinien być ustawowy wzór takiego ubezpieczenia, ale ile będzie kosztowało powinien zweryfikować rynek. Jeżeli każdy dom czy mieszkanie byłoby ubezpieczone to po pierwsze ubezpieczenie było by tańsze niż obecnie, a po drugie nie było by problemu, że ten, co mu się chałupa spaliła jest inaczej traktowany niż ci, których całą wieś zalało. Wiem powtarzam się, ale jeżeli się nie zgadzasz to znajdź proszę dane ile w zeszłym roku mieszkań i domów spłonęło lub zostało zalanych, a ile jest takich nieruchomości w sumie. Przyjmijmy 200 tysiecy (przykładowa granica chcesz mieć większe ubezpieczenie dogaduje się z ubezpieczycielem na dodatkowe) tys. odszkodowania i policz ile trzeba by opłacać ubezpieczenia za nieruchomość miesięcznie. Podobno moja prababcia żyjąca w poprzednim systemie ekonomiczno społecznym ukrywała radio żeby nie płacić abonamentu, ale ubezpieczenie obowiązkowe płaciła bardzo rzetelnie.

Kto uważa Cię za idiotę?

Jest zapewne wielu takich, ale tylko jeden do niedawna się pod tym podpisywał oficjalnie: Minister zdrowia i opieki społecznej. No cóż przynajmniej nie uważał Cię za analfabetę, ale to się zmieni, bo będą obrazki (Ciekawe czy w przypadku alkoholu będzie wątroba zaatakowana przez marskość – swoja drogą nie jestem lekarzem skąd mam wiedzieć, iż akurat te płuca nie powinny tak wyglądać skoro nie wiem jak wyglądają zdrowe). Ale jak chcę kupić masło to znajduje tylko informację, że w iluś tam procentach to jest tłuszcz, ale z czego??? Chciałbym swojemu sercu zafundować porządną dawkę krowiego cholesterolu i nie mogę, bo nie wiem, czy mi jakiejś margaryny nie wciskają. A jeśli o szkodliwości mowa to czemu na czekoladach nie ma napisu: „Uwaga du*a od tego rośnie”, na soli „Biała Śmierć”.
Cały czas twierdzę, że wszystko kosztuje prawo też. Nie chodzi mi tu o jakiegoś biurokratę zatrudnionego tylko po to żeby wymyślać nowe teksty na paczkach papierosów, ale dochodzi jeszcze tona papieru na nową ustawę, czas urzędników, którzy będą sprawdzać czy aby odpowiedni procent paczki jest pokryty wypocinami ministerialnego minstrela itd…
Podobnie jest z kwestią kosztów ścigania łamiących prawo i tak na przykład zakaz popijania piwka na świeżym powietrzu – jak ktoś się spije na ławeczce i jest agresywny wobec mnie spacerującego sobie i nikomu niewadzącego to jestem żywo zainteresowany interwencją policji czy straży miejskiej. Ale trudno na to liczyć, bo służby będą zajęte wlepianiem mandatów wszystkim pijącym po kolei, a ja w między czasie dostanę w łeb od tego, kto sobie zgodnie z prawem obalił kilka bronków w domu i dopiero wyszedł się wyżyć. Ktoś mógłby mi zarzucić, ze lepiej jest zapobiegać – tak oczywiście, że lepiej, ale to prowadzi do zakazu kupowania noży, bo przecież można takim ugodzić.
Na koniec
Żeby mi nie zarzucać, iż pomijam kwestię zakazów palenia w pubach (bo przystanków i placów zabaw się nie czepiam a wręcz popieram). Ja osobiście od dłuższego czasu unikam produktów wielkich kompani browarniczych – bo zupkę w proszku można zjeść jak nic innego nie ma, ale żeby tylko tym się żywić. A zatem jak lokal się nazywa Pub to powinien serwować piwo, czyli produkt lokalnego browaru – bo to co sprzedają kompanie z piwem coraz mniej ma wspólnego. No i w związku z tym domagam się obowiązkowej sprzedaży Piwa w pubach. No i co teraz niepalący, ale pijący produkt piwopodobny powiecie, że mi wolność wyboru: nie musisz chodzić tam gdzie Piwa nie ma – pewnie, że nie muszę tylko, czemu tylko ja. Na koniec moim ulubionym miejscem jest Tawerna Stary Port w Krakowie na Jabłonkowskich naprzeciwko Collegium Novum. I tam sala dla niepalących była długo przed ustawą, a i tak nawet w tygodniu tłum był taki, że ciężko było miejsce znaleźć. Wiem nie mają tam Piwa tylko piwopodobne artykuły, ale to mój wybór i wara wszystkim od niego.

piątek, 27 maja 2011

Mentalność niewolnika

Człowieka można tak upodlić, że niepotrzebne będą kajdany u nóg – będą w jego głowie twardsze niż ze stali a co gorsza będą się jawić jako wspaniała ozdoba.
 Wujek sam przyjechał z darami – mieczem i tarczą. A może byśmy się tak w europie dogadali i zrobili sobie własną. To kosztuje jak wszystko, ale po pierwsze: Może by tak przekonać kilka krajów, że atak nie zawsze jest najlepsza obroną i lepiej się zabezpieczyć przed atomówką niż straszyć, ze wy nam to my wam wtedy też, szczególnie, że to może podziała w rzeczowej dyskusji, ale wcale nie musi fanatyka. Już będzie trochę kasy a reszta. No jak sami zbudujemy a nie kupimy to naukowiec zarobi i zakład zbrojeniowy, i spora cześć się zwróci a i sprzedać potem jeszcze komuś można.

Abstrahując od polityki Unii Europejskiej. Ja staram się walczyć z moja mentalnością niewolnika i nie chodzi o to, że przestałem być nastolatkiem przestałem chcieć amerykańskiej flagi na suficie. Ale co istotniejsze walczę żeby nie być niewolnikiem we własnym państwie – bo jestem. Mentalność niewolnika to też wygoda: pan karmi, daje dach nad głową. Inaczej trzeba by się samemu o to wszystko martwić. Ale wolność wymaga wysiłku trzeba pracować i martwić się żeby przeżyć. Tylko, że ma się wybór: mogę mieszkać w lepiance i jeść w restauracji, albo na odwrót jeść suchy chleb, ale mieszkać w willi oraz wszelkie inne kombinacje. A będąc niewolnikiem mieszka się w lepiance i je suchary, bo to pan decyduje za niewolnika i jeszcze ma z tego zysk, bo sam mieszka w pałacu i jada frykasy. Zaraz zaraz to, dlaczego obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. A z takiego samego powodu jak to, że jeździmy samochodem po prawej stronie jezdni (starożytni rzymianie w lewej trzymali tarcze i tak się już utarło) i po co to zmieniać. Można tylko dopracowywać szczegóły.

Inwestycja a nie koszty

Na kilka pozycji w budżecie można patrzeć jak na inwestycje a nie koszty. Takie na przykład autostrady po wybudowaniu zysk, jaki będą przynosić z opłat nie pokryje wydatków wystarczy żeby pokryć może koszty utrzymania, ale zysk będzie. Dzięki infrastrukturze mniejsze będą koszty transportu a gdzie jest oszczędność tam jest zysk tylko nie bezpośredni. I patrząc szerzej trzeba myśleć o autostradach. Bo w przeciwieństwie do kultury czy sportu ciężko jest oddać odpowiedzialność w nasze ręce.
Podobnie trzeba patrzeć na edukację to nie wydatek, ale inwestycja, a żeby dużo zarobić trzeba najczęściej sporo zainwestować i to nie tylko w podręczniki (tak przy okazji to szkoła, czyli nauczyciele pracujący w danej placówce powinni ustalać, którego podręcznika będą używać i trzymać się tego, żeby jak za dawnych czasów rodzeństwo mogło używać po sobie podręczników, lub żeby ktoś mógł łatwo sprzedać używane podręczniki następnemu rocznikowi)

Benzyna NIE jest droga


Podobnie zresztą jest z innymi produktami. Ropa kosztuje inne kraje UE podobnie (kwestia ceny patrz: Hasło polskiej prezydencji w Unii). Nie można, więc oczekiwać, że benzyna będzie tania. To po prostu my za mało zarabiamy dotyczy to jednak przede wszystkim najniższych pensji. I to, że mamy dysproporcje w zarobkach pomiędzy najniższym wynagrodzeniem w firmie a najwyższym na poziomie krajów rozwijających się 1do kilkunastu zamiast 1 do kilku jest tylko tego potwierdzeniem. Kończymy w tym miejscu na kwestii podatków i kosztów pracy. Więc nie czepiajmy się tych, co dobrze zarabiają, bo przecież, co rabią to wydadzą i wtedy ci biedniejsi maja szanse zarobić, dlatego między innymi na „zachodzie” jest lepiej.

Giełda i podatek od niej


Jeżeli czytałeś mój program to spodziewasz się, że napisze tu: „zlikwidować podatek od zysków kapitałowych”. Otóż nie do końca owszem trzeba zlikwidować ten podatek a zastąpić go podatkiem od „obrotów szybkich”. Zaczynając od początku w dość dużym uproszczeniu giełda papierów wartościowych jest po to żeby firmy mogły łatwo zmieniać właścicieli i aby ich wartości była dobrze odzwierciedlona. Problem polega na tym, że funkcjonują instytucje zarabiające na krótkich wahaniach na giełdzie, a to nie jest funkcja giełdy. Zatem podatek powinien być od sprzedaży aukcji w ciągu miesiąca od zakupu. W ten sposób ograniczyłoby się działalność spekulacyjną na polskiej giełdzie, która nie tworzy wartości a jedynie chwieje naszą gospodarką. Stabilniejsza giełda powinna przyciągać długo terminowych inwestorów, a to zwiększy stabilizację, szczególnie w przypadku wahań światowych kursów. Bo tak naprawdę katastrofa w Japonii powinna spowodować wzrost np. polskiego producenta nawozów na rynek krajowy, bo nie wpływa na zapotrzebowanie rolników na nawozy a wręcz przeciwnie.

PKP

Płacimy Kolejne Pieniądze – wiem nie jest to ani błyskotliwe ani tak cyniczne jak inne hasła. A nie chodzi o hasło a o wolność jak zwykle na tym blogu. Emeryci, studenci i co najbardziej irytujące posłowie maja zniżki na przejazdy. Ale co to tak naprawdę oznacza. Ktoś sobie wymyślił, że wie lepiej, na co masz wydawać swoje pieniądze. I chodzi tu przede wszystkim o tych, którzy mają te ulgi, bo większość płaci podatki (z wyjątkiem posłów). Czyli zabiera się pieniądze żebyś mniej wydal na podróż i nikogo nie obchodzi, że nie jeździsz, ale powinieneś. Tak wiem są tacy, co dużo podróżują i jakby nie zniżki to by mogli dwa razy rzadziej. Świetnie ale dlaczego cała reszta ma za to płacić: ten, który nie lubi jeździć ten, który nie ma połączenia i musi jeździć autobusem?

piątek, 20 maja 2011

Skąd ten kryzys

Ekonomiści mają na ten temat kilka hipotez i zapewne prawda leży gdzieś pośrodku. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jeden czynnik, który jest w znacznym stopniu zależny od decyzji politycznych. Przykład autentyczny: Duża firma podnajmuje małej kilka pomieszczeń. Mała nagle przestaje płacić czynsz. Okazuje się, że podjęła taką decyzję, ponieważ jeden z większych jej kontrahentów nie zapłacił za wykonane zlecenie. Logicznie myśląc firma woli płacić pracownikom, co jest słusznym podejściem, a nie płacić czynszu. Ponieważ Duża firma będzie miała taki sam problem z wyegzekwowaniem należności za czynsz jak oni za wykonaną pracę. I tu jest problem, przez jednego nieuczciwego czy tez niewypłacalnego kontrahenta cierpią dwie firmy i będą toczyć się dwa postępowanie o dochodzenie należności. Konsekwencje braku wpływów przy zaplanowanym budżecie są oczywiste. I tu wkraczają decyzje polityczne: kiepskie prawo, które nie pozwala ścigać szybko i skutecznie dłużników i niedoinwestowanie systemu sądowo komorniczego, który jest niewydolny. No i komornik, któremu trzeba zapłacić za rozpoczęcie egzekucji – zaraz mogę płacić abonament za usługę np. telefon z góry, ale raczej spodziewam się możliwości dzwonienia. A w przypadku komornika nie mam żadnej gwarancji, a płacę. Oczywiście komornik musi otrzymać zapłatę za swoją pracę, ale jak sobie ją wypracuje, czyli ściągnie dług. Co więcej gdyby dodatkowo uzależnić procent wynagrodzenia od czasu realizacji zapewne zależałoby mu bardzo na szybkim odzyskaniu pieniędzy. Jako osoba z doświadczeniem w zarządzaniu zespołem wiem, że pieniądze to nie wszystko, ale wciąż i nadal są one bardzo skutecznym motywatorem.
Przy okazji egzekucji należności pojawia się jeszcze jeden problem dręczący polską gospodarkę. Duzi odbiorcy towarów od małych producentów, kredytują się ich kosztem (np. sieci supermarketów kosztem drobnych producentów rolnych i nie tylko). Od razu zaznaczę nie jestem zwolennikiem monopolu bankowego lobby na kredytowanie jak to mam miejsce w stanach zjednoczonych i wiem, że ci producenci powinni się zrzeszyć, aby skutecznie negocjować warunki. Ale mnie interesuje sprawny przepływ gotówki, bo jak ten mały zbankrutuje to ja (podatnik) poniosę koszty. Wiem oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy ktoś ma pełen magazyn towarów woli dać je na kredyt, żeby nie mieć kosztów magazynowania, ale te sytuacje SA znacznie rzadsze i stwarzają mniej problemów niż płacone z opóźnieniem faktury.

Janusz Korwin Mikke


Ktoś mógłby zapytać, dlaczego po prostu nie zaangażuje się w jego ruch skoro moje poglądy wydają się być zbieżne z jego. Otóż są zbieżne w pewnej mierze(z tą też link nie dla psa, ale kwestie, w których się nie zgadzam. Pierwszą jest to, że uważam się za osobę tolerancyjną. Druga sprawą jest powszechne obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne, a powód, dla którego je popieram jest prosty. Pomimo słabej wydajności systemu zdrowia jest on mimo wszystko tańszy (patrz: Służba zdrowia Reforma i Pieniądze), niż może być prywatny (jeżeli się nie zgadzasz podaj firmę, która oferuje w ramach ubezpieczenie za 150 zł szansę – nie mówię pewność – na przeszczep serca gdyby okazało się to konieczne).
A w kwestii obowiązkowego ubezpieczenia emerytalnego (patrz ZUS Emerytury i Drugi Filar) No cóż uważam się za osobę nie głupią, a mimo to w wieku 32 lat wciąż nie odkładam dodatkowo na emeryturę po części, dlatego, że przez wszystkie inne obciążenia nie stać mnie, a po wtóre oferta na rynku jest niewystarczająco korzystna.
Wynika to po części z małego rynku tego typu usług. I to jest argument za obowiązkowymi ubezpieczeniami Zdrowie i Emerytura. Wystarczy spojrzeć na ubezpieczenie OC w przypadku samochodów nie jest może najtańsze, ale ile by kosztowało gdyby było dobrowolne i ubezpieczonych była tylko część kierowców, A koszty procesów o odszkodowania wobec, tych, co nie mieli a byli sprawcami…
Na koniec kilka słów o ubezpieczeniu domów i upraw. Dotyczą ich te same prawa, mało ludzi się ubezpiecza ubezpieczenia są droższe, a w sumie i tak musimy ponieść koszty powodzi czy innych klęsk, bo pomoc idzie z budżetu, czyli naszej kieszeni. Zatem rachunek jest mniej więcej na zero, (choć tu oczywiście na pewno pomoc realizowana przez jednostki administracyjne jest mniej skuteczna, czyli droższa), a obywatel, któremu jako jedynemu spalił się dom we wsi jest gorzej traktowany niż ten z wioski, która cała popłynęła


wtorek, 17 maja 2011

Made In China

To ponoć trzy najlepiej znane słowa na świecie i jeden z naszych największych problemów. Kupujemy tanie produkty chińskie, bo fiskus nam zabiera pieniądze i na polskie nas nie stać( a są one drogie, bo polskiego producenta też fiskus grabi). Producenci polscy mniej sprzedają, zatrudniają zarabiają oraz mniej podatku płacą, więc jesteśmy biedniejsi i kupujemy więcej Chińszczyzny. I tak w kółko. Więc następnym razem zanim kupisz czosnek w supermarkecie zastanów się czy to się opłaca. A jak szukasz skarpetek to pomyśl czy warto, bo nie tylko będą uciskać i w końcu obetną Ci stopy, ale ostatecznie pracę.
Nie lubię ingerencji w gospodarkę, ale wyższe cła naprawdę by nie zaszkodziły. A przy okazji nie należy wspierać reżimu totalitarnego, który na dodatek podtruwa nam atmosferę na olbrzymią skalę. W liczbach nasz Deficyt Handlowy jest olbrzymi w przypadku Rosji – no ale na ropę nic się nie poradzi, a na gaz czekamy, aż go wyłupią. Olbrzymi deficyt mamy też z wspomnianymi Chinami mniej więcej tyle ile wydajemy na drogi.

Erika Steinbach


Walczy o prawa wypędzonych Niemców do odzyskania majątków (jest politykiem, więc tak naprawdę walczy o swoja karierę i rynek docelowy). No cóż odzyskać majątków nie mogą, bo nie można cofnąć historii, ale zadość uczynienie należy im się jak najbardziej. Rzecz tylko w tym, że odpowiedzialność za wypędzenie spoczywa na nazistach, którzy rozpoczęli drugą wojnę światową. Aktualnie pośrednim spadkobiercą trzeciej rzeszy (poprzez RFN i NRD) jest republika niemiecka i wszelkie roszczenia o naprawę krzywd powinny być kierowane tylko w tą stronę. A kwestii nieruchomości w Polsce to oczywiście możemy zwrócić każdą piędź ziemi, tylko chronologicznie to znaczy po zwrocie terytoriów utraconych przez Polskę w wyniku drugiej wojny światowej.

Nie mieszajmy sacrum i profanum


W tej kwestii opieram się na własnym doświadczeniu nie tylko absolwenta religioznawstwa, ale osoby, która w trzeciej klasie szkoły podstawowej sama zrezygnowała z uczestnictwa w lekcjach religii, odbywających się jeszcze w tych czasach poza szkołą. A pobierając naukę w liceum zmuszony byłem błąkać się przez godzinę religii odbywającej się w pomiędzy innymi lekcjami.
            Wolność DO religii powinna być jednakowa z wolnością OD gwarantować brak tego przedmiotu na świadectwie i w dzienniku obecności. Jednak należy nie tylko uszanować wolę znacznej części społeczeństwa do nauki religii, ale przede wszystkim wziąć pod uwagę wygodę dzieci i ich czas, który musiałyby poświęcać na przemieszczanie się na zajęcia religii - szkoła powinna być dla rozwoju dzieci jeżeli tego chcą także duchowego a jeżeli nie to fotograficznego w kółku naukowym. Ze względu właśnie na to religia powinna być dostępna w szkole dla chętnych, ale bynajmniej nauczyciele nie powinni być finansowani z budżetu i stopnie z religii nie powinny być ewidencjonowana w dzienniku oraz na świadectwie.

poniedziałek, 16 maja 2011

http://www.niedlapsakielbasa.pl/

http://www.ndpk.pl
Z założeniem głównym się zgadzam, a w szczegółach tkwi diabeł, ale nie można się bać egzorcyzmów.

Prawo jak Kałasznikow


Może nie dla wszystkich jest oczywiste, dlaczego ten karabin jest uważana za taką świetna broń. Odpowiedź jest prosta – konstrukcja jest prosta – a co za tym idzie nisko awaryjna. I takie też powinno być prawo. Ponownie przyznam, że nie znam się zbyt dobrze na prawie, ale wiem, czego oczekuje od systemu prawnego zwięzłej informacji, gdzie leży granica mojej wolności. Chciałoby się oczywiście dodać żeby granica była dokładnie wyznaczona. I tutaj właśnie pojawia się problem. Tradycyjnie sięgnę do przykładu: Prowadząc samochód nie wolno rozmawiać przez telefon trzymany w ręku. (Oczywiście nie wynika to z jakiejś zachcianki ustawodawcy, ale z prawa innych użytkowników drogi do względnego bezpieczeństwa - jak by nie było ograniczone zaufanie do innego kierowcy jest podstawą). A co jeśli ktoś postanowi w trakcie jazdy grać na trąbce (przykład ponoć autentyczny z niemieckiej autostrady). No wypadałoby też zapisać to w kodeksie, a ustawianie tapety w telefonie… – chyba już wiesz, do czego zmierzam. Trzeba tutaj oddać decyzje bieżącą policji kontrolującej kierowców. Oczywiście stwarzana tu jest droga do różnych interpretacji. Tak, ale życie nie jest proste i nie da się ująć całkowicie w ramy przepisów zawsze ostatecznie będzie człowiek, choćby ten, który te przepisy tworzy. Ten wywód jednak nie zmierza do krytyki taryfikatora jakby się mogło wydawać. Bo w przypadku określonych punktów i wysokości kwoty mandatu jest to na tyle mało skomplikowane, że nie utrudnia życia. Choć uważam, że o ile punkty karzą równo każdego to kwota mandatu już nie. Sądzę, iż system mandatów stanowiących procent dochodu jak to ma miejsce w niektórych krajach skandynawskich jest skuteczniejszy. Z tego tez powodu uważam, że 1% podatek od osób fizycznych powinien pozostać (dodatkowo jest to tez sposób uzyskiwania informacji prze aparat państwowy – informacji potrzebnych do skutecznego zarządzania)
Zmierzam jednak do kolejnej kwestii a mianowicie kodeksu karnego/ wykroczeń. Gdyby wszystko można było ująć w przepisy nie potrzebowalibyśmy sędziów tylko system komputerowy. A przecież kradzież batonika w sklepie nie może być porównana do wyprowadzenia kilku milionów z firmy. A zatem potrzebny mimo wszystko jest człowiek – sędzia. A skoro mamy człowieka to powinien on mieć do dyspozycji duże „widełki”. Wykroczenie na mieniu od tygodnia do 5 lat - zamiast miliona przepisów. Oczywiście nie zaszkodziłaby baza danych wyroków (coś w stylu prawa zwyczajowego) gdzie sędzia mógłby w razie wątpliwości sprawdzić, jakie wyroki zapadły w innych podobnych przypadkach, po to żeby ktoś za taką samą bułkę nie siedział 1 miesiąc w Katowicach, Katowicach inny 3 lata w Gdańsku.
Dodatkowo sędzia oczywiście powinien mieć w ramach widełek dostępne nie tylko pozbawienie wolności, ale kary finansowe oraz brać pod rozwagę możliwości naprawy krzywdy. Jeżeli ktoś wymalował mi sprayem ścianę domu to wolałbym żeby zamiast iść siedzieć odmalował mi cały dom – i kara będzie i zadośćuczynienie za krzywdy i koszt dla mnie jako obywatela utrzymania więźnia mniejszy. A przy okazji – Uwolnić „kolarzy” – kilka tysięcy ludzi żyje na mój koszt w więzieniu, bo jechali po pijaku na rowerze. Niech im wykręcą wentylek, a wsadzą na ich miejsce kiboli.
Drugą kwestią są wykroczenia przeciw zdrowiu i życiu. O ile strata majątku jest bolesna (a w przypadku emerytki, której złodziej ukradł torebkę z emerytura nawet niebezpieczna dla zdrowia) to o wiele gorsza jest utrata ręki, która nie odrośnie czy oka, którego nam nie przeszczepią i te przestępstwa powinny być o wiele surowiej karane.
Likwidacja „zawiasów”, jest wina musi być przynajmniej tydzień aresztu. Może nie było by tylu recydywistów gdyby już za pierwsze przestępstwo posmakowali odosobnienia.
A na koniec kwestia rozpraw, które ciągną się latami – kilka sugestii: Prawo do uczestnictwa w procesie nie oznacza obowiązku. Adwokaci dyżurni gdyby wyznaczony przez oskarżonego się nie zjawił. Sąd może odroczyć rozprawę tylko, jeżeli oskarżony leży w szpitalu. Adwokaci mogą na raz prowadzić maksymalnie 4 rozprawy w jednym czasie, żeby nie przeciągali.

wtorek, 10 maja 2011

Hasło polskiej prezydencji w Unii


Pół roku wykreślania idiotycznych przepisów zamiast tworzenia nowych. Przez ten czas krowy przeżyją bez trzeciego kolczyka, a my skoro żyliśmy do tej pory bez paru przepisów to nie zapowiada się abyśmy umarli.
A tak przy okazji Unia Europejska zaczęła się od unii węgla i stali. Może warto by wrócić do podstaw i zaproponować Unie Ropy i Gazu. Jeśli to Unia jako całość negocjowałaby dostawy to można by uzyskać leprze ceny no i może rozliczenie w Euro, a nie w Dolarach.

Wybory: jednomandatowe też nie są idealne


Problem: Popularny polityk na liście ciągnie ze sobą osoby ustawione przez partię. Rozwiązanie jednomandatowe wybory jak do senatu, ale to też rodzi potencjalny problem. Jeżeli będziemy mieli np. 3 partie z poparciem 33, 32 i 31%. To teoretycznie w ekstremalnym przypadku pierwsza partia z poparciem 1/3 społeczeństwa będzie miała 100% mandatów. Oczywiście jest to hiperbola tylko po to by pokazać problem. Można by zlikwidować listy partyjne, ale też rodzi to problem, jeżeli partia ma dwóch kandydatów, którzy w jednakowy sposób pasują wyborcom to jak sprawić, aby dostali po równo głosów, jeżeli sumaryczne poparcie podzielone przez dwa daje obu mandaty? Osobiście uważam, że jedynym sensownym rozwiązaniem są jednak kilku mandatowe okręgi, gdzie mamy kilka głosów. Istotnym jest jednak w tym systemie możliwość oddania „pustych głosów”. Bez przykładu się nie obejdzie: mamy trzy mandaty, a co za tym idzie trzy głosy. Ale podobają mi się tylko dwaj kandydaci z partii A i żaden z innych partii B,C,D,…więc jeden oddaje na X – „pusty głos”.(Dlaczego nie po prostu dwa? Żeby zminimalizować możliwość machlojek przy liczeni głosów – dopisania komuś trzeciego, którego nie wykorzystałem. Dodatkowo mogę łatwo wyrazić swoją opinię, iż żaden mi nie odpowiada oddając trzy puste). Oczywiście wynikiem takiej ordynacji będzie wystawianie przez partie polityczne tylu kandydatów ile jest mandatów aby nie tracić głosów. Ale zaletą jest to, że będzie to popychało te same partie do prowadzenia prawyborów, aby zwiększyć szansę zebrania wszystkich dostępnych głosów. Daje to też większe szanse zdyscyplinowanemu lektoratowi, który po prostu odda głosy na swoją partię - ale nie można kogoś karać za dyscyplinę.
Ostatnia kwestia jest techniczna: Liczenie głosów. Jak łatwo i dokładnie rozdzielać i liczyć karty szczególnie jak ludzie oddadzą jeden głos na A, jeden na B i jeden pusty itd. Rozwiązaniem jest tyle kart dla jednego wyborcy ile mandatów. Tak, oznacza to więcej makulatury i możliwość, że ktoś odda trzy głosy na jednego kandydata, ale czy to jest złe – nie wiem myślę i liczę na pomoc, szczególnie matematyków.

Osama nie żyje, a Obama ma się świetnie.


Jestem całkowicie za zwalczaniem terroryzmu, ale mam dwie obiekcje: Po pierwsze (a dotyczy to np. Guantanamo) czy można walczyć o prawa człowieka łamiąc je i na to każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Ja uważam, że jest to nie tylko błąd logiczny.
Druga obiekcja dotyczy definicji, a raczej tego jak się nią manipuluje przemilczając oczywiste fakty. Terroryzm można dość łatwo zdefiniować jako działania skierowane przeciwko ludności cywilnej mające zasiać strach i lęk. Automatycznie wyklucza to ataki na jednostki wojskowe, Ale to, że mamy beznadziejnych dziennikarzy to zupełnie inny temat. Daleki jestem od porównywania naszych partyzantów doTalibów, bo nie można ich porównywać ideologicznie, ale można porównać czyny. Wykolejenie pociągu z zaopatrzeniem dla armii niemieckiej z atakiem na konwój wojskowy.
Jednak najistotniejszym wynikiem tej prostej definicji terroryzmu. Jest uznanie, że największego ataku terrorystycznego w historii dokonały stany zjednoczone i to dwa razy (Hiroszima i Nagasaki). I każdy kraj utrzymujący broń atomową zakłada ataki terrorystyczne. Ponieważ pomijając torpedy atomowe, które są przewidziane do niszczenia wyjątkowo cennych obiektów jak lotniskowce. To cała reszta nadaje się tylko do niszczenia miast, czyli ataku terrorystycznego. Nikt nie prowadziłby dzisiaj armii, na którą można by zastosować taką broń.
Chciałbym tylko uronić łzę nad faktem, że tyle osób tak chętnie zamieniło „wielkiego brata za wschodu” na „wujka sama”. Wiem PR (Public Relations) to marchewka a nie kij jak SB (Służba Bezpieczeństwa), ale ja nie czuję się osłem.

piątek, 6 maja 2011

Odpowiedzialność zbiorowa – nazistowska metoda siania strachu


Podczas drugiej wojny światowej hitlerowcy za ukrywanie partyzantów palili cała wieś. Nie lubię ostrych porównań, ale czasem bez hiperboli się nie obejdzie. Nie jestem kibicem, ale uważam, że należy walczyć z każdym przejawem łamania ludzkiego prawa do wolności. A prawo do wolności oznacza tez odpowiedzialność za swoje czyny oraz małoletnich dzieci, dowódcy za oddział i jeszcze kilka szczegółowych przypadków. Nie można jednak odpowiadać za cudze czyny. I tak jest w przypadku gry na pustych stadionach. Tak jak nie czuje się odpowiedzialny za masakrę w Jedwabnem. Kibice nie mogą odpowiadać za kiboli. Oczywiście jest problem i należy dążyć do jego rozwiązania, ale nie kosztem wolności. Ktoś może powiedzieć, że więzienia kosztują, a ja się zapytam, dlaczego autostrady budują Chińczycy. Wiem utrzymanie więźnia kosztuje kilka tysięcy miesięcznie, ale czy nie lepiej zapłacić za utrzymanie go niż mieć go za darmo na wolności w ciemnym zaułku, gdy się wraca samemu do domu?